Prof. dr hab. Andrzej Pidek, mgr Piotr Brzozowski
Instytut Sadownictwa i Kwiaciarstwa w Skierniewicach

Problemy importu rodzin pszczelich

Na początku XIX wieku kilka rodzin pszczelich sprowadził z zagranicy ksiądz Dzierżoń. Były to rodziny rasy włoskiej. Ten import z punktu widzenia gospodarczego nie był uzasadniony, przyczynił się natomiast do odkrycia teorii dzieworództwa u pszczół. Pszczoły włoskie są żółte i po skrzyżowaniu matek pszczelich rasy włoskiej z rasą środkowoeuropejską nie było trudności z analizą genetyczną. Zakusy importu pszczół z zagranicy na zasadach handlu barterowego występowały dość często. Importem pszczół z Ukrainy zajmowała się firma „Sądecki Bartnik”. Pszczoły stamtąd sprowadzane charakteryzowały się dobrymi cechami genetycznymi. W związku z importem pojawiają się jednak zagrożenia związane z chorobami pszczół i ich przenoszeniem. Czy więc do Polski należy importować w postaci pakietów rodziny pszczele? Z punktu widzenia formalnego należałoby tę kwestie postawić w tej chwili inaczej niż parę lat temu i zapytać: czy w obrębie poszczególnych krajów należących do Unii Europejskiej, obejmującej praktycznie cały kontynent europejski, można rodziny pszczele przemieszczać.

Każdy kraj na świecie ma ustawodawstwo dotyczące obrotu zwierzętami i przepisy sanitarne. A czy istnieją ograniczenia prawne importu pszczół np. do Niemiec? Na to pytanie można odpowiedzieć jednocześnie i „tak”, i „nie”. Można takiego importu zabronić, jeśli się udowodni w sposób naukowy, że istnieje realne niebezpieczeństwo zagrożenia zdrowia pszczół lub rodzin pszczelich na terenie Niemiec. Sprawę komplikuje fakt, że Niemcy są członkiem Światowej Organizacji Handlu, a każdy kraj członkowski zobowiązał się do ułatwiania, a nie utrudniania wymiany handlowej. Z powodu chrząszcza ulowego zaostrzono przepisy sanitarne i import pszczół podlega ograniczeniu. W praktyce ostatecznie o tym, czy pszczoły będą importowane do Niemiec czy też nie, decydują pszczelarze. Fakty są takie, że wiele tysięcy pakietów trafia corocznie do Niemiec.

Pozostaje pytanie: czy koniecznie trzeba sprowadzać pakiety z zagranicy. W większości krajów zapotrzebowanie na pszczoły można zaspokoić we własnym zakresie, nawet gdy w czasie ciężkiej zimy część rodzin pszczelich zginie. Ten pęd do kupowania pszczół za granicą jest jakby sztuczny. Zdarza się, że sprowadzone pszczoły nie są w pełni zdrowe, albo są zdrowe, ale czy są słabe i dlatego nie dochodzą do siły na czas największego pożytku. Przyczyną zakupu pszczół za granicą może być niższa cena, sprawniejsza dostawa bezpośrednio do miejsca zamieszkania pszczelarza. Może być też chęć eksperymentowania, co daje się wytłumaczyć u pszczelarzy, którzy szukają lepszych ras pszczół. Takie przekonanie może wynikać z zapewnień specjalistów od marketingu o nadzwyczajnej zdrowotności, żywotności i pracowitości oferowanych pszczół. Na przykład na Litwie spotkałem oferty sprzedaży pszczół linii Starline i Midnide jakoby odpornych na warrozę. Oczywiście jedna i druga linia pszczół, wyhodowana na bazie rasy włoskiej i kaukaskiej, takich cech nie ma. W czasie spotkania z pszczelarzami nikt z obecnych na sali, a było około 500 pszczelarzy, nie skomentował informacji. W przekonaniu wielu słuchaczy nowe linie zostały sprowadzone na Litwę z USA. Jest to tylko przykład mechanizmu przerzucania pszczół do innych krajów.

Jeśli weźmie się pod uwagę cenę, to okaże się, że pszczoły zagraniczne wcale nie są tanie. W Niemczech przeciętny pakiet z 1,5 kg pszczół kosztuje 107 euro, w ilościach hurtowych powyżej 10 sztuk - 105 euro. Przynajmniej 2 kg pakiet kosztuje u pszczelarza w Niemczech po kwitnieniu rzepaku około 80-90 euro. Natomiast na początku roku rodzinka mieszcząca się na dwóch ramkach kosztuje 125 do 150 euro. Zawiera ona wystarczająco dużo pokarmu w plastrach na pierwszy rozwojowy okres dla pszczół. Później okresie z takiego pakietu można zrobić dwa „odkłady” i pozyskać pewną ilość miodu.

Pszczoły obcych ras, zwłaszcza pochodzące z południowej Europy, nie są przystosowane do warunków klimatycznych panujących w Polsce na wiosnę. Nasze warunki przypominają raczej zimę w ich kraju, dlatego z trudnością rozpoczynają normalny rozwój. Z praktyki wiadomo, że taka 1,5 kg rodzinka przez następne 3-4 tygodnie, a właściwie do końca kwietnia, słabnie. Różny jest stan zdrowia tych pszczół. Mogą być wśród nich pszczoły na przykład z samicami Varroa. W Portugalii stwierdzono obecność chrząszcza ulowego. Z posiadanych przez nas informacji wynika, że chrząszcze w warunkach naturalnych występują w Afryce, na południu od Sahary. Bytują w ulach i gniazdach dzikich pszczół oraz w dojrzałych owocach. Podstawowe zagrożenie dla pszczół spowodowane jest zużywaniem przez chrząszcze zapasów ulowych. W bardziej srogich warunkach klimatycznych nie są one tak groźne jak w klimacie tropikalnym i subtropikalnym. Nie można jednak lekceważyć ich zdolności adaptacyjnych i tego, że w przyszłości mogą stać się groźnym szkodnikiem. Do niedawna występowały w Afryce, obecnie spotyka się je w obu Amerykach, aż po południowe rejony Kanady.

Niemcy sugerują, że aby zwiększyć możliwości kupowania rodzin pszczelich w konkretnym kraju, warto organizować specjalne giełdy. Pszczelarze wymienialiby się między sobą informacjami przez telefon, faks albo e-mailem. Można by też zorganizować kilka mniejszych giełd, aby zapobiec przenoszeniu chorób i rozprowadzać pszczoły na mniejszych obszarach, np. kilku województw. Pieniądze zostawałyby w kraju, a ryzyko rozprzestrzeniania się chorób byłoby mniejsze. Przewożenie pszczół i trzmieli między państwami członkowskimi Unii Europejskiej jest uregulowane prawnie. Jest dopuszczalne wówczas, kiedy są one wolne od chorób kwarantannowych, do których zalicza się: zgnilca amerykańskiego, chrząszcza ulowego, roztocz Tropilaleaps. Partia przewożonych pszczół ma świadectwo weterynaryjne stwierdzające badanie na obecność chorób kwarantannowych. Przepis dotyczy rodzin pszczelich i matek opiekujących się pszczołami. Główne zagrożenie wiąże się z importem pszczół z krajów trzecich, czyli spoza krajów Unii Europejskiej. Istnieje lista krajów nienależących do Unii Europejskiej, które zobowiązały się do zwalczania chorób kwarantannowych i rejestrowania wszystkich jej przypadków oraz zwalczania i opisywania przebiegu leczenia. Z krajów tych dozwolony jest import tylko matek pszczelich z najwyżej 20 pszczołami opiekującymi się, tworzącymi tzw. „świtę”. Wymagane jest też specjalne świadectwo weterynaryjne. Poza tym przy przywożeniu pszczoły przekładane są do nowych klateczek, a stare klateczki, pożywienie i pszczoły towarzyszące badane są na obecność chrząszcza ulowego i roztocza Tropilaleaps. W 1976 roku opisywałem w „Pszczelarstwie” wymianę pszczół towarzyszących matkom pszczelim, importowanym z Teksasu, z pasieki „Weaver apiary”. Wówczas całą klateczkę zanurzało się w wodzie, aby zatopić pszczoły towarzyszące. Natomiast matki pszczele odbywały tylko „kąpiel”, która w pewnym stopniu oczyszczała je z bakterii. Nie można jednak całkowicie uchronić się przed nielegalnym importem pszczół i wynikającym stąd zagrożeniem sprowadzania chorób.

Wydanie publikacji dofinansował Minister Nauki i Informatyzacji

 
     
 
         
      Wykonanie: Studio Michał Skrzypiński