O miesięczniku

Miesięcznik "PSZCZELARSTWO", nieprzerwanie ukazujący się od 1950 r., jest czasopismem dla każdego pszczelarza - właściciela pasieki dużej i małej.

Co miesiąc:

  • radzimy, jakie prace należy wykonać w pasiece;
  • informujemy o aktualnościach w zakresie gospodarki pasiecznej, sprzętu pasiecznego, chorób pszczół i ich leczenia, pożytków pszczelich;
  • udzielamy porad pszczelarzom;
  • przekazujemy informacje ze świata z pszczelarskiej prasy zagranicznej.

W artykułach, pisanych przez doświadczonych pszczelarzy-praktyków i pracowników jednostek naukowych z całej Polski, każdy Czytelnik znajdzie wiadomości pomocne przy prowadzeniu racjonalnej gospodarki pasiecznej.

 

Składki członkowskie

Członkowie PTN proszeni są o wpłacanie rocznych składek członkowskich w wysokości 20 złotych na konto: 95 2030 0045 1110 0000 0241 1270 w Banku BGŻ.
W sprawie dodatkowych informacji na temat składek można kontaktować się ze skarbnikiem dr hab. Małgorzatą Bieńkowską.

 

Kontakt:

Adres redakcji:
ul. Świętokrzyska 20, 00-002 Warszawa,
tel. (22) 50 54 542, (22) 50 54 552, fax. (22) 50 54 542
e-mail: redakcja@miesiecznik-pszczelarstwo.pl lub red.pszczelarstwo@wp.pl

Mirosław Foryś
woj. dolnośląskie

Barbarzyństwo

BarbarzyństwoW okolicy miejscowości Księginice w gminie Miękinia nocą z 25 na 26 lipca bieżącego roku spalono mój pawilon pszczelarski z 52 rodzinami pszczelimi i sprzętem pszczelarskim, wśród którego były m.in. kraty odgrodowe, podkurzacze i dłuta. Oprócz pawilonu ogień zniszczył również kilka uli, które stały obok pawilonu. Ule wolnostojące i te w pawilonie były z plastrami napełnionymi miodem. Ule zajmowały centrum polany.

BarbarzyństwoZadziwiające jest to, że data podpalenia jest datą mojego powrotu z wczasów. Dodatkowo tydzień wcześniej (jak twierdzi policja) dokładnie w noc mojego wyjazdu na wczasy została spalona pasieka innego pszczelarza, w miejscowości Łąkoszyce w gminie Miękinia.

Mam wrażenie, że podpalenie w Łąkoszycach ma związek ze spaleniem mojej pasieki. Być może sprawca myślał, że pasieka w Łąkoszycach należy do mnie, gdyż również tam w ostatnich latach stawiałem ule.

O spaleniu mojego pawilonu pszczelarskiego dowiedziałem się dopiero przed wieczorem, gdy pojechałem do pasieki. Od razu powiadomiłem wtedy policję. Okazało się jednak, że wcześniej o podpaleniu poinformowała policjantów straż pożarna. Według dyżurnego, z którym wtedy rozmawiałem, pasieka została podpalona środkiem łatwopalnym. Miejsce pożaru nie zostało jednak w żaden sposób zabezpieczone.

BarbarzyństwoW piątek 27 lipca w komendzie w Środzie Śląskiej sporządzono protokół. Dowiedziałem się też wtedy, że straż pożarną zawiadomił o zdarzeniu miejscowy rolnik, a sprawę prowadzi wytypowany funkcjonariusz, który oznajmił mi, że wiele nie obiecuje.

Od tamtej pory śledztwo stanęło w miejscu. Dodam, że dwa lata temu skradziono mi koła wraz z osią od tego samego pawilonu, który spłonął w nocy z 25 na 26 lipca br., co zgłosiłem policji, jednak sprawę umorzono po około 2 tygodniach, a prowadzącym był ten sam policjant.

Copyright © 2020, Pszczelnicze Towarzystwo Naukowe. All Rights Reserved.