Jerzy Gnerowicz

Pożegnanie przyjaciela

Władysław CałkaPrzez szereg lat starałem się promować gospodarstwo pszczelarskie mojego przyjaciela – Władysława Całki, jak sądzę największego w dziejach południowej Wielkopolski pasiecznika. Niestety, odszedł od nas 14 września bieżącego roku i nie zdążyłem zaprezentować jego osiągnięć na łamach „Pszczelarstwa". Jako przyjaciel winien jestem Władkowi tę przysługę już po Jego śmierci, co niniejszym czynię.

Nie mam wątpliwości, że całym pszczelarskim życiem zasłużył sobie na szacunek i godne pożegnanie, bowiem wniósł do praktyki pszczelarskiej na Ziemi Kaliskiej trwale już zadomowione pomysły i technologiczne nowinki. Osobiście straciłem w jego osobie najbliższego przyjaciela.

Na wstępie słów kilka o nim samym. Urodził się 14 stycznia 1945 roku w Woli Droszewskiej w gm. Godziesze w powiecie kaliskim. Gdy tylko został pszczelarzem, szybko okazało się, że pomiędzy braćmi pasiecznikami jest postacią nietuzinkową. Zasłynął jako prelegent, wybitny działacz i utalentowany organizator produkcji pasiecznej. Jedna z dziennikarek pisząc swego czasu o jego pasji pszczelarskiej, wyraziła się o nim, ...nie chciał zostać po ojcu ani rolnikiem, ani kowalem. Wykształcił się na technika samochodowego, ale wtedy spotkał się ze swoim przeznaczeniem: zakochał się w owadach o przezroczystych skrzydełkach i ostrych żądłach, a uczucie to wkrótce przerodziło się w pasję i sposób na życie.

Długa i mozolna była droga prowadząca Władka do największej w Południowej Wielkopolsce pasieki i do „uzbrojenia" jej w pracownie, magazyny oraz w niezbędne usprzętowienie, technikę i nową technologię pszczelarską. Rozpoczynał od dwóch uli, które przypadły mu w spadku po ojcu. Pozostałe sześć odziedziczyli jego bracia, ale wkrótce okazało się, że to on prawdziwie interesował się pszczołami i już niedługo władał całą ojcowską pasieką.

W 1968 roku nabył w Kaliszu działkę budowlaną, na której postawił dom, lecz wkrótce po zabudowaniu sąsiednich działek, okazało się, że przydomowy ogródek przestał przystawać do planowanych zamierzeń pszczelarskich, bowiem wdrożenie ich w życie, stałoby się przedsięwzięciem niebezpiecznym dla otoczenia.

Władysław – człowiek otwarty na nowości i postęp, przy tym towarzyski i tolerancyjny wobec poglądów innych osób, co w dzisiejszym świecie jest rzadko spotykane, szybko zyskał uznanie w pszczelarskim świecie, najpierw w Kaliszu, wkrótce w sąsiednich kołach, później także w kręgach pszczelarstwa krajowego.

Fragment pasieki Władysława Całki w RososzycyJako nowy członek Miejskiego Koła Pszczelarzy w Kaliszu lat 70. ubiegłego wieku szybko zwrócił na siebie uwagę i podczas wyborów powierzono mu funkcję w zarządzie Koła, a po upływie kadencji – w 1983 roku funkcję prezesa, którą sprawował nieprzerwanie do 1995 roku. Był pracowity i pomysłowy. Kronikarz Koła napisał: Nowo wybrany prezes zaraził swą energią i zapałem do pracy społecznej wielu kolegów, podjął wiele cennych inicjatyw i przedsięwzięć. Rumieńców nabrała praca szkoleniowa, zebrania stały się interesujące i pouczające, a za sprawą kolegi Całki do praktyki zaczęła wkraczać nauka, okazał się on bowiem być propagatorem naukowego podejścia do spraw pszczelarstwa.

We współpracy z piszącym te słowa gorąco propagował w owym czasie nową rodzinę uli styropianowych systemu Apipol, bowiem dostrzegł w nich możliwość wdrożenia do pasieki nowoczesnej technologii pasiecznej i rozszerzenia gamy pozyskiwanych produktów pszczelich o pyłek kwiatowy (tzw. obnóża pszczele) i ziołomiody.

Rok po roku systematycznie powiększał pasiekę. Kiedy miał 50 rodzin, podarował mi pierwszy rój. Kiedy ja zimowałem 17 rodzin, on miał wtedy już 150 pni. Gdy w końcu dopracowałem się pasieki liczącej 115 zasiedlonych uli, Władek miał już 600 rodzin produkcyjnych.

Wspólnie zabiegaliśmy o ulokowanie istotnej części krajowej produkcji ziołomiodów u naszych pszczelarzy, ale faktycznym organizatorem zaopatrzenia pszczelarzy w pożywkę i odbiór gotowego produktu był mój przyjaciel. Wówczas już nie miałem wątpliwości, że w rywalizacji na polu organizacji produkcji pasiecznej, nigdy mu nie dorównam.

Pasieka Całków (główna baza na zakupionej nieruchomości w Rososzycy koło Kalisza), stała się w ciągu 5-7 lat żywym, tętniącym ośrodkiem postępu pszczelarskiego, a także miejscem, do którego coraz częściej zaglądali pszczelarze wiedzeni nie tylko ciekawością, ale często chęcią podejrzenia czegoś, co mogliby wykorzystać w swoich pasiekach. Zjeżdżali tu indywidualnie bądź grupami, z bliska i z dalszych stron, a nawet z zagranicy – z Austrii, Czech, Litwy, Słowacji. Mogli bowiem u niego zobaczyć, jak w praktyce funkcjonuje nowoczesne, liczące około 700 uli, gospodarstwo pasieczne.

Ostatecznie przekazał gospodarstwo pasieczne w ręce syna. Było ono największe w całej Wielkopolsce. W jego skład wchodziło 12 pasiek rozlokowanych w odpowiedniej odległości na obszarze powiatu ostrowskiego i kaliskiego. Odpowiednia technologia i technika pozwalały pozyskać w toku pszczelarskich żniw nawet do 1 tony miodu dziennie. Może powie ktoś, że są to ilości nieprawdopodobne. Dożyliśmy czasów, kiedy sama pracowitość nie wystarcza, a inwestycje w pasiekach i wdrażanie nowych sposobów gospodarowania są konieczne.

Statuetka siewcy.Nic dziwnego, że władze terenowe, które troszczą się o rozwój gospodarczy swych małych ojczyzn, chętnie promują warte naśladowania przykłady rozwiązań i modeli w dziedzinie nowoczesnej produkcji rolnej. Zajmując się w Starostwie Ostrowskim sprawami rolnictwa i jego promocją, zwróciłem staroście uwagę także na gospodarstwo rodzinne Całków, o którym było coraz głośniej poza granicami powiatu ostrowskiego. Gospodarstwo Całków zgłoszone zostało dwukrotnie do prestiżowego konkursu organizowanego pod auspicjami Marszałka Województwa Wielkopolskiego, wspartego autorytetem Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. W rezultacie dwukrotnie, w 2004 i 2007 roku – nominowane było przez Kapitułę Konkursu do tytułu „Wielkopolski Rolnik Roku". Biorąc po uwagę postawę gospodarza, jego wiedzę i kwalifikacje, całokształt dorobku i osiągnięć na polu praktyki oraz dotychczasową działalność społeczną i posiadane wyróżnienia, a także opinię prezesa Wielkopolskiej Izby Rolniczej, uhonorowano nominata wraz z małżonką – Haliną Statuetką „Siewcy" oraz prestiżowym tytułem Wielkopolskiego Rolnika Roku 2007.

Władysław Całka wpisał się w ten sposób do elitarnego grona najznamienitszych wielkopolskich producentów żywności. Do tego rodzaju stwierdzenia upoważnia nie tylko uzyskane wyróżnienie, lecz także, a może przede wszystkim, poziom uzyskiwanej produkcji miodu, obnóży pyłkowych, ziołomiodów (w latach 90. XX wieku) i wosku.

Władysław Całka z żoną Haliną i ich syn, Michał z małżonką Żanetą (zdjęcie wykonane po uroczystości ręczenia statuetki w gmachu Aulii Uniwersyteckiej w Poznaniu).W ciągu ostatnich 25 lat Władysław był jednym z najaktywniejszych działaczy Regionalnego Związku Pszczelarzy Wielkopolski Południowej w Kaliszu. W czasie funkcjonowania Związku jeszcze w strukturze starych województw, przez dwie kadencje był członkiem zarządu (1985-1993), należał do grona założycieli Stowarzyszenia Pszczelarzy Zawodowych, przez 25 lat był aktywnym członkiem Regionalnego Zrzeszenia Pszczelarzy Apipol w Krakowie. W przeszłości działał w Rejonowej Spółdzielni Ogrodniczo-Pszczelarskiej w Kaliszu (w latach 90. ubiegłego wieku zasiadał w Radzie Nadzorczej) i Okręgowej Spółdzielni Pszczelarskiej w Poznaniu.

Dostrzegał i rozumiał zmiany zachodzące w gospodarce krajowej, także w rolnictwie. Widział zatem wynikające z nich szanse dla pszczelarstwa. Stosunkowo wcześnie, bo już pod koniec lat 90. ubiegłego wieku, formalnie przekazał gospodarstwo synowi Michałowi i córce Elżbiecie. W rzeczywistości władzę nad pasieką przekazywał swym następcom stopniowo. Dziś pewnie kroczą oni śladami ojca: Michał jest od 2009 roku członkiem zarządu Miejsko-Powiatowego Koła Pszczelarzy w Kaliszu i wiceprzewodniczącym Regionalnego Zrzeszenia Pszczelarzy Apipol w Krakowie (w macierzystym Kole jest także chorążym sztandaru); córka Elżbieta jest skarbnikiem Stowarzyszenia Pszczelarzy Zawodowych.

Za zasługi na polu pszczelarstwa Władysław uhonorowany był m.in. Srebrną i Złotą Odznaką Polskiego Związku Pszczelarskiego, Medalem im. ks. dr. Jana Dzierżona, tytułem Członka Honorowego Regionalnego Związku Pszczelarzy w Kaliszu, dwukrotnie Srebrnym Krzyżem Zasługi, Statuetką Siewcy.

Gospodarstwo mojego przyjaciela Władysława Całki było typowym gospodarstwem rodzinnym. Prowadził je wspólnie z żoną Haliną, pomagały im dzieci. Ich następcy wydają się być dobrze przygotowani do obecnej roli. Wszyscy pokończyli w ostatnich latach kursy mistrzowskie w zakresie pszczelarstwa, co wydaje się dodatkową rękojmią dalszej pomyślności gospodarstwa.

Władysław Całka został pochowany w grobie rodzinnym na cmentarzu przy ul. Żołnierskiej w Kaliszu.

 
 ---
 
© Miesięcznik PSZCZELARSTWO, Pszczelnicze Towarzystwo Naukowe, 2004-2016
Agroturystyka