Dr Bolesław Osiński

Zadbajmy o lepsze trutnie w naszych pasiekach

W wielu pasiekach niedoceniany jest wpływ strony ojcowskiej na jakość populacji pszczół. Jeżeli wpływ rasowych matek na jakość pogłowia jest już powszechnie uznany, to w przypadku naturalnego unasieniania oddziaływanie trutni pozostaje niedocenione. Wiąże się to z brakiem możliwości kontrolowania naturalnego unasieniania matek. Tylko w ośrodkach hodowli matek i w niektórych pasiekach reprodukcyjnych, gdzie wykonuje się sztuczne unasienianie, dobiera się trutnie o sprawdzonym pochodzeniu. W pozostałych pasiekach unasienianie matek w sposób naturalny odbywa się z udziałem trutni zupełnie przypadkowych. Należy więc podjąć wysiłek w kierunku większego nasycenia terenu trutniami dobrymi, może nawet bez znanego pochodzenia, które odegrałyby większą rolę w przekazywaniu pożądanych cech matkom z pasieki własnej jak i pasiekom okolicznym. Chodzi o to, aby w miejscach gromadzenia się trutni wartościowe stanowiły przewagę nad przypadkowymi. W tym celu do najlepszych rodzin w pasiece, silnych i zdrowych, wyróżniających się wysoką wydajnością miodową, łagodnością i ograniczoną rojliwością, trzeba dodać wiosną plaster z węzą trutową (do 2 dm2) albo ramkę z plastrem z częściową zabudową trutową. Ramkę wstawia się w środek gniazda, blisko czerwiu otwartego. Wiosną matki chętnie zaczerwiają komórki trutowe.

W pasiekach, gdzie wychowuje się matki na własne potrzeby, umieszczenie ramki w gnieździe lub w gniazdowej ramce pracy powinno być ściśle powiązane z terminem chowu trutni. Chodzi o otrzymanie dojrzałych płciowo trutni na czas lotów weselnych matek. Plastry trutowe należy dodać trzy tygodnie przed rozpoczęciem wychowu matek do 2 lub 3 rodzin. Trzeba uwzględnić zróżnicowane cykle rozwoju obu płci (16 dni matka, 24 dni truteń) oraz dwutygodniowy okres dojrzewania płciowego trutni. Z 2 dm2 obustronnie zabudowanego plastra otrzymuje się około 800 trutni, a podwojona lub potrojona ich liczba w pełni zaspokoi potrzeby pasieki własnej i będzie miała wpływ na pasieki rozmieszczone w promieniu kilku kilometrów. Konieczne jest natomiast ograniczenie liczby trutni w pniach, które nie powinny brać udziału w unasienianiu matek.

Ramki po wygryzieniu się trutni powinny być usunięte, aby nie dochodziło do tworzenia niepotrzebnych już kolejnych pokoleń. Jeżeli jest w nich czerw pszczeli, przenosi się je do nadstawek, gdzie po wyjściu pszczół pełni rolę ramek magazynowych. Za kratą odgrodową matki nie mają do nich dostępu.

Na pnie ojcowskie najlepiej nadają się linie kończące 2-3 letni okres funkcjonowania w pasiece i zostały w tym czasie sprawdzone pod względem korzystnych cech, pożądanych w kojarzeniu z nową linią wprowadzaną do pasieki. Potrzeba zwiększenia liczby wartościowych trutni odnosi się szczególnie do pasiek, w których nie ma cyklicznej wymiany matek, a przez dobór trutni można nieco poprawić jakość swoich pszczół. Dla nich naturalne unasienianie matek lepszymi trutniami jeszcze długo będzie podstawowym zabiegiem poprawiającym jakość rodzin pszczelich. Coroczne wykonanie tego zabiegu przez liczniejszą grupę pszczelarzy mogłoby się przyczynić do ciągłej wymiany genów na lepsze w danej okolicy. Dodać można, że w gospodarce rolnej niemal wyłącznie poprzez stronę ojcowską poprawia się pogłowie zwierząt gospodarskich.

 
 ---
 
© Miesięcznik PSZCZELARSTWO, Pszczelnicze Towarzystwo Naukowe, 2004-2016