Zła węza

W bezpośrednich rozmowach i telefonicznie pszczelarze pytają mnie: Dlaczego pszczoły dziurawią węzę? Co jest powodem, że węza ulega pofałdowaniu, a plastry obrywają się? Czym wytłumaczyć, że węza od jednych producentów jest krucha i łamliwa, a od innych jest nadmiernie elastyczna i wygina się na wszystkie strony? Co jest powodem szarego nalotu na węzie? Na część pytań odpowiedź jest prosta, ale inne wymagają fizyko-chemicznych badań, aby stwierdzić np., czy do wosku, z którego wykonano węza, nie wprowadzono dodatków „uszlachetniających”. W swojej wypowiedzi skoncentruję się na głównym zagadnieniu, a mianowicie na ułożeniu komórek plastra pszczelego. Wiem, że bardzo narażę się niektórym producentom węzy, ale mam już taką naturę, że staram się pisać prawdę.

Sprzedawana węza, pasująca do wymiarów danego typu uli, nie zawsze jest zgodna z normą. Mam na myśli ułożenie zaczątków komórek pszczelich. Nawet pszczelarze mający własne strony w Internecie nie zwracają uwagi, jak są ułożone wizerunki komórek pszczelich zdobiące ich witryny. Szanowni Pszczelarze, w dowolny sposób można układać trylinkę na drodze, ale nie komórki w plastrze!

Ułożenie komórek w plastrze wykonanym na węzie

Zanim nauczono się wyrabiać węzę, plastry były „majątkiem” pszczelarza. Chcąc sobie przysporzyć tego majątku, zaczęto podpatrywać pszczoły i mierzyć komórki w plastrach budowanych w sposób naturalny, aby wyprodukować węzę. Jakby nie patrzył i nie mierzył, pszczoły zawsze budowały plaster w taki sposób, że ostrza sześcioboku komórek były skierowane do góry i dołu (rys.), co zapewnia wysoką wytrzymałość plastra wypełnionego miodem. Z chwilą wynalezienia wirówki, pszczelarze zauważyli, że prawidłowo zbudowane plastry są mocniejsze i bardziej odporne na przeciążenia, niż te ułożone nieprawidłowo. Fakt, że pszczoły, nie mając wyboru, akceptują i wadliwą węzę, ale budują mniej chętnie, a plastry bywają pofalowane, zniekształcone, dziurawione i częściej są uszkadzane podczas wirowania miodu. Jeszcze do niedawna „stary” pszczelarz nie kupiłby nieprawidłowo wykonanej węzy, ale pszczelarze młodzi stażem są nadmiernie ufni.

Szanująca się firma Lankoff z Kielc, producent walców do węzy, sprzedając walce pszczelarzowi pyta, jakie ma ule, bo od tego zależy wykonanie grawerowanych części roboczych. Przecież węza do ula warszawskiego poszerzonego i Dadanta, to niemal ten sam wymiar. Langstroth i warszawski zwykły też mają podobne wymiary. Więc w czym problem? Ano w ułożeniu komórek w plastrze.

Producenci węzy poszli na łatwiznę licząc, że pszczelarzom będzie wszystko jedno, co włożą do ula. I tak się stało, tylko że pszczołom nie jest wszystko jedno i znajduje to przełożenie na wydajność z pasieki. Taki stan rzeczy wynika z chęci obniżenia kosztów. Kupując automat do produkcji węzy, producent najczęściej dysponuje jednym rodzajem części grawerowanej i węzę otrzymaną w postaci taśmy kroi na kawałki odpowiadające danemu typowi ramek, a ułożenie komórek jest albo dobre, albo złe. Węza inaczej nie da się pokroić, bo taśma jest wąska. Chyba że producent ograniczy asortyment do ramek wąsko-wysokich lub tylko do szeroko-niskich, w zależności od posiadanego urządzenia.

Nie będę wymieniał, kto produkuje buble, ale wiem na pewno, że dawne spółdzielnie ogrodniczo-pszczelarskie sprzedają węzę zgodną z normą, z właściwym układem komórek. Teraz, po sezonie, nie można już niczego zmienić, ale kupując węzę na nowy sezon handlowcy w zamówieniach powinni domagać się towaru dobrej jakości i zgodnego z normą, a pszczelarze powinni mieć prawo do zwrotu producentowi węzy wadliwej.

P.S. Nakłaniany licznymi prośbami pszczelarzy chciałbym jednoznacznie udowodnić, że surowiec do produkcji węzy jest dobrej jakości. Aby to uczynić, mam zamiar posiadane próbki węzy niemal wszystkich większych krajowych producentów przekazać do badań, aby jednoznacznie określić ich skład chemiczny i obalić obiegowe opinie o dodawaniu do wosku rozmaitych „uszlachetniaczy”.

 
 ---
 
© Miesięcznik PSZCZELARSTWO, Pszczelnicze Towarzystwo Naukowe, 2004-2016
Agroturystyka