Nie dajmy się ogłupiać weterynarzom

Zadzwonił do mnie pszczelarz z Radomska z pytaniem: Co mam zrobić? Mam zdrowe pszczoły, w weterynarii byłem po paski na warrozę, a miejscowy weterynarz sugeruje mi, abym do zimowego podkarmiania pszczół profilaktycznie dodał polisulamidu. W „Pszczelarstwie” do znudzenia pisze się, że nie powinno się dodawać żadnych leków i nie tylko do zimowego pokarmu. Tymczasem weterynarz radzi mi dodawanie leku. Uważam, że „Pszczelarstwo” jest bardziej wiarygodne niż niedouczony pszczelarsko weterynarz.

Jacek Jaroń

Nie dajmy się ogłupiać weterynarzom

Zadzwonił do mnie pszczelarz z Radomska z pytaniem: Co mam zrobić? Mam zdrowe pszczoły, w weterynarii byłem po paski na warrozę, a miejscowy weterynarz sugeruje mi, abym do zimowego podkarmiania pszczół profilaktycznie dodał polisulamidu. W „Pszczelarstwie” do znudzenia pisze się, że nie powinno się dodawać żadnych leków i nie tylko do zimowego pokarmu. Tymczasem weterynarz radzi mi dodawanie leku. Uważam, że „Pszczelarstwo” jest bardziej wiarygodne niż niedouczony pszczelarsko weterynarz.

Tyle pszczelarz, który okazał się być mądrzejszy niż dysponent pieczątki o treści „lekarz weterynarii”, bo na pewno ten człowiek lekarzem nie jest, skoro zdrowym pszczołom ordynuje silny lek bakteriobójczy. W rozumieniu prawa staje się przestępcą, skoro zaleca leczenie zdrowych zwierząt i naraża ich właściciela na koszty związane z zakupem leku. Naprawdę nie wiem, jak w delikatnej formie określić poziom dyletanctwa tego weterynarza inaczej niż skandaliczny. Przecież powinien on zdawać sobie sprawę, że zgodnie z Unijnymi Dyrektywami i naszymi przepisami istnieje zakaz podawania pszczołom nie tylko antybiotyków i sulfamidów, ale wszelkich leków. Nawet w przypadku wystąpienia zgnilca. Uznano, że miodu nie wolno niczym zanieczyszczać. Dopuszczone są jedynie zabiegi higieniczne bez używania leków.

Pszczelarze też muszą sobie zdawać sprawę, że nawet jednorazowe podanie Polisulfamidu lub leków z grupy antybiotyków może być wykryte w miodzie jeszcze po trzech latach od jego podania. Ten fakt nabiera szczególnego znaczenia w sytuacji, kiedy nasze pasieki otrzymują numery rejestracyjne. Z drugiej strony Polisulfamid nie tylko, że nie jest już skuteczny przy leczeniu zgnilca, bo tylko jeden z jego składników jest jeszcze w miarę aktywny w zwalczaniu uodpornionych na ten lek bakterii, to sprzyja powstawaniu grzybic.

Proponuję, aby pszczelarz, który będzie zachęcany przez weterynarza do zastosowania jakichkolwiek leków (z wyjątkiem dopuszczonych do zwalczania warrozy), niech poprosi go o wystawienie faktury, na której lekarz musi podać rozpoznaną chorobę i to, że lek zastosował profilaktycznie. Trzeba wiedzieć, że żaden lek z grupy antybiotyków lub sulfamidów nie jest podawany profilaktycznie. Również nie wolno podawać pszczołom fumagilliny, już wycofanej z leczenia pszczół bo nie jest skuteczna w zwalczaniu nosemozy i też może spowodować rozwijanie się trudnych do wyleczenia grzybic. Podobnie nie wolno pod żadnym pozorem zakwaszać syropu do zimowego karmienia.

Przykro o tym pisać, ale prawda jest okrutna: generalnie lekarze weterynarii nie są przygotowani do leczenia pszczół! Również nie są materialnie takim leczeniem zainteresowani i często boją się żądeł. Podobny przypadek nie jest odosobniony i jeżeli zaistnieje potrzeba skorzystania z pomocy lekarza, to należy skontaktować się z prof. dr hab. Aleksandrą Hartwig lub dr. Z. Lipińskim, lub innym lekarzem specjalizującym się w tej dziedzinie. Pozostałym można ufać w ograniczonym zakresie, najlepiej konsultując ich diagnozy ze specjalistą od chorób pszczół. Na szczęście zaczynają powstawać specjalistyczne placówki. Może niebawem zaczną w „Pszczelarstwie” ogłaszać się lekarze weterynarii specjaliści chorób pzczół.


Od 45 lat uczę studentów medycyny weterynaryjnej podstawowych wiadomości z zakresu chorób pszczół i trudno mi sobie wyobrazić, że mogą tak postępować moi uczniowie. Muszę jednak przyznać rację autorowi artykułu, że mają miejsce takie przypadki jakie opisał. Zapewne jest to niewybaczalny błąd niektórych lekarzy, że nie czytają fachowej prasy i nie interesują się zmianami w przepisach weterynaryjnych, a posługują się jedynie wiedzą zdobytą na studiach. W okresie, kiedy byli studentami, antybiotyki i sulfonamidy w leczeniu pszczół były stosowane. Nigdy jednak środków tych nie zalecano do profilaktyki.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami, po przystąpieniu Polski do UE w leczeniu pszczół nie wolno stosować żadnych antybiotyków i sulfonamidów. Wykonywane są tylko zabiegi higieniczno-hodowlane. Wyjątek stanowi zwalczanie warrozy. Natomiast dopuszczone do obrotu leki przeciw warrozie należy stosować w wyznaczonych terminach, aby ich pozostałości nie przedostawały się do produktów pszczelich.

Za słuszne uważam zalecenie pobierania faktury przy zakupie leków dla pszczół. Należy ją przechowywać w dokumentacji pasieki, bo może być potrzebna przy sprzedaży miodu. Nasza placówka zawsze udziela porad wszystkim, którzy o nie poproszą. Przypominam nasz adres: Choroby Owadów Użytkowych, Katedra Nauk Klinicznych Wydz. Med. Wet. SGGW, 02-786 Warszawa, ul. Ciszewskiego 8, tel. 593 61 40, 593 61 39, 853 09 45.

Prof. dr hab. Aleksandra Hartwig

 
 ---
 
© Miesięcznik PSZCZELARSTWO, Pszczelnicze Towarzystwo Naukowe, 2004-2016
Agroturystyka