To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Miesięcznik PSZCZELARSTWO
Forum dyskusyjne Miesięcznika PSZCZELARSTWO

Choroby, szkodniki i zagadnienia sanitarno weterynaryjne - Jesienny osyp..18-11-2006

haker_2015 - 2006-11-19, 17:04
Temat postu: Jesienny osyp..18-11-2006
Dzień Dobry witam wszystkich po długiej nieobecności.
W dniu dzisiejszym warunki pogodowe sprzyjały, było ciepło więc wybrałem sie spojrzeć na pszczółki. Pięknie znoszą jeszcze pyłek ale niewiem już z kąd:). Mniejsza z tym; wracającv zaglądnąłem po drodze do kolegi i ku naszemu zdziwieniu po chwili przygladania sie jego ulom (6 sztuk), okazało się że jeden nie wykazuje żadnych objaw życia. Po otwarciu ula obawy sie potwierdziły- ul jest pusty, a raczej na dennicy pozostał osyp w ilości połowy ramki warszawskiej. Niedobitki w ilości kilku pszczół chodziły jescze po plastrach ale to widać było resztkami sił. Z tąd moje pytanie co się mogło stać z resztą? Rodzina należała do silnych. Miodu, tj zapasaów w ramkach było mnóstwo lecz już pokryte pleśnią( białym nalotem )-zasklepiony w większości. CZerwiu prawie wogółe. Znaleźliźmy na dennicy matkę skurczona i tą nieszczęsną część reszty pszczółek. Co mogło by spowodować takie zachowanie? CZy byłby to fakt ewewtualnego rabunku i w momencie kiedy została garstka pszczół z matką poddały się jakiejś chorobie - jeśli tak to jakiej? czy też było to wynikiem stosowanych pasków pochodzenia CZeskiego nazwy nie znam, lecz były stosowanen we wszystkich ulach i tylko ten jeden padł brzydko mówiąc. Rozumię że pleśń była wynikiem nieogrzanego ula. Ale gdzie reszta pszczół, skoro przed wylotkiem i przed ulem nie było ani jednej. Ramek w ulu było 10 wszystkie zapełnione po brzegi miodem, cieżkie.Co do wyglądu pszczół to były tak jakby poskurczane, włącznie z matką. Ma wylotku ani w środku nie zauważyliśmy kału. Proszę o porady i spostrzeżenia na ten temat.

henrmiko - 2006-11-19, 19:14
Temat postu: Re: Jesienny osyp..18-11-2006
haker_2015 napisał/a:
Dzień Dobry witam..... jeden nie wykazuje żadnych objaw życia. na dennicy pozostał osyp w ilości połowy ramki warszawskiej. Niedobitki w ilości kilku pszczół chodziły jescze po plastrach .... Z tąd moje pytanie co się mogło stać z resztą? Rodzina należała do silnych. Miodu, tj zapasaów w ramkach było mnóstwo lecz już pokryte pleśnią( białym nalotem )-zasklepiony w większości. CZerwiu prawie wogółe. Znaleźliźmy na dennicy matkę skurczona i tą nieszczęsną część reszty pszczółek. Co mogło by spowodować takie zachowanie? czy było to wynikiem stosowanych pasków pochodzenia CZeskiego Ale gdzie reszta pszczół, skoro przed wylotkiem i przed ulem nie było ani jednej. Ramek w ulu było 10 wszystkie zapełnione po brzegi miodem, cieżkie.Co do wyglądu pszczół to były tak jakby poskurczane, włącznie z matką. Ma wylotku ani w środku nie zauważyliśmy kału. Proszę o porady i spostrzeżenia na ten temat.


Z w/w opisu trudno ustalić powód śmierci pszczół. Jeżeli wcześniej było tak pięknie jak opisujesz a obecnie jest tak źle, to można podejrzewać zatrucie a przy tegorocznej pogodzie, padnięte pszczoły nie musiały wszystkie pozostać w osypie ulowym.Tylko dlaczego dotyczy to w pasiece tylko jednej rodziny. Doświadczony pszczelarz po obejrzeniu całej pozostałości po padłej rodzinie /i laboratoryjnym badaniu pokarmu znajdującego sie w plastrach i z pewnością znajdujących się tam padłych pszczół / udzieli konkretnej odpowiedzi, dlatego proponuję poprosić miejscowego doświadczonego pszczelarza o dokonanie oceny na miejscu w pasiece. Nie widząć tego wszystkiego trudno byłoby dać jednoznaczną diagnozęz

grzesiek - 2006-12-13, 07:03

mog się mylić ale wygląda to poprostu na warrozę. w takim przypadku pszczoły wylatują z ula i giną poza nim a w ulu pozostają pełne rami pokarmu i ani śladu osypu.winny jest temu pszczelarz jeżeli nie stosował leków lub stosował je niewłaściwie a także same leki, których skuteczność pozostawia wiele do życzenia. podobną sytuację miałem w latach 80 - tych, gdzie zostały puste ule po pszczołach.pozdrawiam grzesiek z Sanoka
henrmiko - 2006-12-17, 22:55

grzesiek napisał/a:
mog się mylić ale wygląda to poprostu na warrozę. w takim przypadku pszczoły wylatują z ula i giną poza nim a w ulu pozostają pełne rami pokarmu i ani śladu osypu.winny jest temu pszczelarz jeżeli nie stosował leków lub stosował je niewłaściwie a także same leki, których skuteczność pozostawia wiele do życzenia. podobną sytuację miałem w latach 80 - tych, gdzie zostały puste ule po pszczołach.pozdrawiam grzesiek z Sanoka


Warroza tak silna, która doprowadziła do osypu - tylko w jednej rodzinie - w pasiece gdzie było zazimowane, myślę, żę podobnie wszystkie 6 rodzin? To raczej nie warroza jest powodem, ale to jest tylko gdybanie. Właściwą diagnozę powinien postawić lekarz lub doświadczony pszczelarz po zbadaniu na miejscu wszystkich śladów a także badań laboratoryjnych pokarmu i osypu.

haker_2015 - 2006-12-28, 14:32
Temat postu: WAROA
Tak to była kledzy i kolezanki WAROA, a kto jest winny temu już wam powiem kółka pszczelarskie, tak wielce zalecane w różnych kółkach paski pozostałóści Gabonu , sa do duszy i tak sie dzieje. Wciskanie kitu psczelarzom na temat róznych substancji. Może by tak zainteresować sie innymi srodkami na te chorobę , i sciaggnac ja z dalsza a nie z czech i panswty osciennych, nie jetesmy bowiem jedynymi, ktorzy zajmuja sie pszczelarstwem i pewnie inne krajej równiez podzieliły by sie swoim doswiwdczeniem ale to chodzi o chęci i znajomość jezyków. Nie ublizamw tym momencie prezzesom kołek pszczelarskich ale drodzy panowie koledzy, zainteresujcie sie tym tematem bo dzialacie na szkode pszczelarzom a nie w Ich imieniu. A to jest chyba ogronma róznica!!!
Apikan - 2006-12-28, 19:12
Temat postu: Re: WAROA
haker_2015 napisał/a:
Tak to była kledzy i kolezanki WAROA, a kto jest winny temu już wam powiem kółka pszczelarskie, tak wielce zalecane w różnych kółkach paski pozostałóści Gabonu , sa do duszy i tak sie dzieje. Wciskanie kitu psczelarzom na temat róznych substancji. Może by tak zainteresować sie innymi srodkami na te chorobę , i sciaggnac ja z dalsza a nie z czech i panswty osciennych, nie jetesmy bowiem jedynymi, ktorzy zajmuja sie pszczelarstwem i pewnie inne krajej równiez podzieliły by sie swoim doswiwdczeniem ale to chodzi o chęci i znajomość jezyków. Nie ublizamw tym momencie prezzesom kołek pszczelarskich ale drodzy panowie koledzy, zainteresujcie sie tym tematem bo dzialacie na szkode pszczelarzom a nie w Ich imieniu. A to jest chyba ogronma róznica!!!


Czegoś tu nie rozumię . Popełniłeś błąd a winny jest oczywiście kto inny. Do zwalczania waroa destruktor powinieneś przystąpić w momencie wychowywania zimowego pokolenia pszczół, a więc w miesiącu sierpniu. Gabon nie jest dopuszczony do stosowania w Polsce ale stosowałem go kiedyś i jest lekiem dobrym. Obarczanie innych swoim niepowodzeniem jest w tym momencie nie na miejscu. Pozdrawiam.

henrmiko - 2006-12-29, 16:33
Temat postu: Re: WAROA
haker_2015 napisał/a:
Tak to była kledzy i kolezanki WAROA, a kto jest winny temu już wam powiem kółka pszczelarskie, tak wielce zalecane w różnych kółkach paski pozostałóści Gabonu , sa do duszy i tak sie dzieje. Wciskanie kitu psczelarzom na temat róznych substancji. Może by tak zainteresować sie innymi srodkami na te chorobę , i sciaggnac ja z dalsza a nie z czech i panswty osciennych, nie jetesmy bowiem jedynymi, ktorzy zajmuja sie pszczelarstwem i pewnie inne krajej równiez podzieliły by sie swoim doswiwdczeniem ale to chodzi o chęci i znajomość jezyków. Nie ublizamw tym momencie prezzesom kołek pszczelarskich ale drodzy panowie koledzy, zainteresujcie sie tym tematem bo dzialacie na szkode pszczelarzom a nie w Ich imieniu. A to jest chyba ogronma róznica!!!


A na jakiej to podstawie Szanowny Kolega stwierdził, że to był wynik działania WAROA. Coś to dziwne, na 7 rodzin jednakowo przygotowanych do zimowli i jednakowo leczonych 1 padł a reszta w porządku i winien ma być lek? Takie rozumowanie nie jest logiczne, a w dodatku nie rozumim tego apelu : "drodzy panowie koledzy, zainteresujcie sie tym tematem bo dzialacie na szkode pszczelarzom a nie w Ich imieniu" = kogo Kolega ma na myśli pisząc te apel?

Majówka - 2008-03-01, 10:20

Witam wszystkich czytających i pragnę zauważyć że rozgożała dyskusja w której zapewne wszyscy mają rację. Każdy ma prawo wypowiedzieć się biorąc pod uwagę własne obserwacje i punktu widzenia. Niemniej, krytyka złośliwa i wynikająca może z jeszcze z innych czynników jest bezowocna. Zgadzam się z wymianą zdań opartą na argumentach. Sensowna krytyka potrzebuje jeszcze argumentów na tyle istotnych i ważnych, które wskażą na inny tok myślenia lub udowodnią błędy a także potrzebny jest czas na przemyślenie problemu.
Chciałbym pominąć całą stronę " kapitałowo-polityczną" w którą co raz częściej chcą uwikłać "młode wilki" nasze pszczelarstwo. Patrzenie jednostronne na tamat wielu wydawałobysię poważnych ludzi i firm śmierdzi raczkującym kapitalizmem rodem z przed wielu lat...itd...... Urywam ten wątek bo to nie temat na teraz, jednocześnie mam nadzieję że pszczelarze jako grupa inteligętnych ludzi da sobie radę i z takimi drobnymi ekscesami.

Wywołany niejako "do tablicy" pragnę powiedzieć tak: U kolegi u którego nastąpił ubytek pszczół w jednej rodzinie, - na jesieni wystąpi dalszy ubytek kilku rodzin, a w okresie wczesnej zimy - kolejny ubytek, aż do wiosny 2008 roku. Bo problemem dla pszczół stało się środowisko, a obserwowana waroza jest już kończąsym etapem życia rodziny.
Popełniłem arykół na ten temat na stronie www.jmm.com.pl w którym zamieściłem swój punkt widzenia.
Niemniej pragnę zauważyć że pszczelarze oczekujący lekarstwa które ma być - "czarodziejską różczką " nigdy takiego nie dostaną. Bo to jest poprostu niemożliwe. Ale przestrzeganie instrukcji a przedewszystkim temp. przechowywania leków przed stosowaniem jest na tyle ważne że może wpłynąć na skuteczność leczenia. Myślę że nagonka rozpętana na polską firmę jest niepoważna i sugerująca eliminację jej z rynku aby ktoś inny mógł się na niej znależć.
A pragnę powiedzieć że przgrzanie ,chociażby w transporcie lub przetrzymywanie w zbyt wysokiej temperaturze lub wykładanie opakowania na daszek ula w czasie intensywnej operacji słońca lub wręcz wystawienie na promieniowanie UV mogło się przyczynić do ............niewyleczenia rodziny. Dla nas członków koła, dziwnym było ogólnopolske nażekanie na ten środek w 2006/2007. Niemniej to ja rozprowadzałem i przetrzymywałem paski BIOWARU. Zwracając baczną uwagę na wyżej wspomniany temat - przechowywania.
Pozdrawiam JMM.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group