Strona 1 z 1

powałkowy poławiacz pyłku

: 2011-10-17, 14:44
autor: żelazny
Witam.Chciał bym sie dowiedzieć szanowni koledzy zasady działania (chodzi mi o to jak założy się ów poławiacz na korpus to dolny wylotek się zamyka i wlatują górą ??? ) oraz opini użytkowników takich poławiaczy.Tutaj http://www.miesiecznik-pszczelarstwo.pl ... 09_10.html czytałem na ten temat to w zasadzie najobszerniejszy materiał ,aczkolwiek nie do końca go rozumie.Dowiadywałem się u producentów uli czy takie robią i nie zabardzo wiedzieli o co chodzi przewarznie robią dennicowe .Zgóry dziękuje za odpowiedzi




















l

Re: powałkowy poławiacz pyłku

: 2011-10-17, 15:00
autor: krzysglo
żelazny pisze:Witam.Chciał bym sie dowiedzieć szanowni koledzy zasady działania (chodzi mi o to jak założy się ów poławiacz na korpus to dolny wylotek się zamyka i wlatują górą ??? ) oraz opini użytkowników takich poławiaczy.Tutaj http://www.miesiecznik-pszczelarstwo.pl ... 09_10.html czytałem na ten temat to w zasadzie najobszerniejszy materiał ,aczkolwiek nie do końca go rozumie.Dowiadywałem się u producentów uli czy takie robią i nie zabardzo wiedzieli o co chodzi przewarznie robią dennicowe .Zgóry dziękuje za odpowiedzi

l
Zobacz jeszcze tutaj:

http://www.kzpnsacz.fora.pl/gospodarka- ... u,457.html

: 2011-10-17, 17:40
autor: oro54
Używałem poławiaczy powałowych na początku lat dziewięćdziesiątych. Zakłada się je wiosną bezpośrednio na korpus gniazdowy, parę dni przed dodaniem nadstawki. Kiedyś zalecano wylotek zamknąć na głucho i obrócić gniazdo z dennicą o 180 stopni. Miało to na celu usunięcie zapachu jaki wydzielał się z ula i przyśpieszenie odnalezienia nowego wlotu do gniazda. Nowo założony poławiacz powałkowy był otwarty przez kilka dni, aby pszczoły nauczyły się z niego korzystać. Po tym okresie zamykało się przejście płytką strącającą i rozpoczynało się pobieranie pyłku. Po paru dniach dodawałem , w zależności od pogody , drugi korpus stawiając na nim poławiacz przykryty daszkiem.
Najciekawsze jest to, że gdy pszczoły już przyzwyczaiły się do nowego wejścia, można było z powrotem obrócić gniazdo z dennicą o 180 stopni i ponownie otworzyć wylotek rozwiązując tym samym problem trutni. Przeważająca ilość zbieraczek nadal korzystała z wejścia przez poławiacz pomimo utrudnień wywoływanych przez płytkę strącającą pyłek.
Wadą poławiaczy powałowych jest:
- duże zamieszanie wywoływane przez krążące zbieraczki wokół ula w trakcie przeglądów gniazda,
- składanie pyłku nie tylko w gnieździe, ale i na skrajnych ramkach w miodni,
- zachwianie gospodarki termicznej w ulu wywołane zbyt małą ilością otworów w ówczesnych płytkach strącających i tym samym tłoczenie się zbieraczek wracających do ula z pyłkiem.
Zaletą jest :
- możliwość odbierania pyłku co kilka dni niezależnie od pogody, (warunkuje to tylko pojemność szuflady),
- pyłek jest już wstępnie posuszony, z minimalnymi zanieczyszczeniami.
Tyle w skrócie o moich doświadczeniach z poławiaczami powałkowymi.
Z poważaniem oro54

: 2011-10-17, 19:25
autor: żelazny
Oro54 dziękuje za żeczową opinie .Napisałeś że poławiałeś tą metodą w latach 90tych czy nadal poławiasz tylko inną metodą ? może masz doświadczenie z poławiaczami dennicowymi jak wygląda porównanie ich który lepiej zastosować wiem że wadą dennicowego jest zanieczyszczony pyłek i z tego to też względu zastanawiam się nad powałkowym.A i jeszcze jedno pisałeś że gdy dodawałeś korpus miodowy to poławiacz dawałeś na niego a czy nie mógł pozostać nad gniazdem?