REWELACJA!

Moderator: krzysglo

JerzyS
Obserwator
Obserwator
Posty: 5
Rejestracja: 2009-03-29, 12:22

Post autor: JerzyS »

nemrod2:
Po przekwitnięciu mniszka zakwita rzepak. Pod koniec kwitnięcia rzepaku, jest już jeden korpus całkowicie poszytego miodu do odebrania, potem zakwita akacja i w połowie kwitnięcia akacji jest do odebrania 2 korpus miodu jeszcze rzepakowego.
Po odebraniu tego miodu i ponownym nastawienia ula można całkiem serio spokojnie pojechać na wczasy i wrócić dopiero w sierpniu, aby odebrać miód, którego w niektórych ulach mogą być nawet 3 pełne korpusy. W między czasie może sporadycznie wyjść rój po przekwitnięciu lipy, ale wtedy jest, już u mnie po sezonie i mam młodą matkę, a roju nie łapie ze względu na zwapniałe kości - nie ryzykuję.
To niewiarygodne, ale tak się dzieje.
_____________________
paraglider:
Zdaję sobie sprawę z dziwności mojej metody. Powiem więcej to jest herezja pszczelarska. Odczówam nawet coś, w rodzaju nieśmiałego wstydu, ale zapewniam - to działa.
Nie czuję się na siłach, aby wytłumaczyć dlaczego to działa, proponuję tylko przeczytać wszystko, co napisał w "Pszczelarstwie" pan Janusz Mazurek (przepraszam jeśli pomyliłem coś w nazwisku, ale nie mam juz tych numerów sprzed paru lat, pamiętam tylko, że chodzi o metodę z użyciem izolatora ramkowego)
Metoda moja jest inspirowana jego odkryciem.
pozdrawiam JerzyS.

telok
Starszy Stukacz
Starszy Stukacz
Posty: 149
Rejestracja: 2009-05-07, 19:44
Lokalizacja: okolice Wielunia

Post autor: telok »

Tylko pogratulowac,to wychodzi minimum 60 l =84 kg z ula dobry zbior ho ho ho.
pozdrawiam telok

JerzyS
Obserwator
Obserwator
Posty: 5
Rejestracja: 2009-03-29, 12:22

Post autor: JerzyS »

Co do zbioru to wszystko zależy od pogody. Podam średnią wedajność z ula: minimalną i maxymalną.
Najmniej uzyskałem 17kg, a najwięcej 44kg przy bazie pożytkowej bardzo obfitej, jednak występuje bardzo silne przepszczelenie. Pozdrawiam JerzyS.

[ Dodano: 2009-12-14, 17:09 ]
"Wydajność miodowa rodzin nie tyle zależy od siły rodziny ile od nastroju roboczego, w którym rodzina się znajduje".
Ja tego nie wymyśliłem, ale niestety jest to prawda.
Przeciwieństwem nastroju roboczego jest nastrój rojowy. Nastrój zaczyna się już pojawiać, kiedy zakwitają bazie wierzbowe.
Co można zrobić?
Zdaje się, że wiem.
WSZYSTKO CO ISTNIEJE I WSZYSTKO CO SIĘ WYDARZYŁO MA SENS - SENS GŁĘBOKO NIEPOJĘTY.
To ja wymyśliłem przy pomocy pszczół. Napisałem to dlatego, aby wyjaśnić jaki jest prawdziwy sens tego, że się w ogóle odezwałem.
Będąc na zebraniu Koła w marcu 2009r Prezes chyba nieopatrznie podał średnią wieku członków Koła. Powolutku myśląc skonstatowałem, że jestem jednym z najmłodszych w Kole. Pomyślałem, że niepowinno tak być na dłuższą metę i postanowiłem coś zrobić, aby tak nie było tymbardziej, że dorobiłem się metody hodowli pszczół takiej gdzie pszczelarzenie jest lekkie i przyjemne. Lekkie, bo korpus wraz z miodem waży 17kg a przyjemne może być o ile wyposaży się pasiekę w coś co ja nazywam przegonką. Z resztą w mojej metodzie jest to niezbędne z wielu powodów (o tym napiszę później).
Metoda moja zupełnie nie nadaje się dla profesjonalistów, ani dla tych amatorów, którzy chcą ustawić więcej niż 6 uli w jednym miejscu.
Każdy kto juz pszczoły ma, to ma swoją metodę hodowli, dlatego nie ośmieliłbym się zaproponować przejścia na mój system. Chciałbym jednak zainteresować hodowlą pszczół osoby, które mają warunki i chęć, a zapewniam, że obcowanie z pszczołami dostarczy wiele przyjemności, ale muszę dodać, że jest to trudne.
Nie mam ambicji, aby nauczać, jednak postaram się dać parę wskazówek bardzo przydatnych, a nawet niezbędnych.
Cały wysiłek intelektualny i finansowy musi jednak wziąć na siebie sam zainteresowany

1) Aby zostać pszczelarzem trzeba być odpornym na uczulenie od jadu pszczelego, zatem trzeba pod kontrolą przetestować na sobie działanie jadu.
2) Zaopatrzyć się w aktualne wydania podręczników
a) Hodowla pszczół: autorzy:
dr Jan Curyło
prof dr Antoni Demianowicz
Jadwiga Gauderska
prof dr Stanisław Kirkor
dr Zofia Konopacka
dr Tadeusz Wawryn
prof dr habil Jarzy Wojke
b) "Moja pszczoły" : autorzy:
Rodionow i Szabarszow
Dogłębne przestudiowane tych pozycji pozwoli w pełni "połknąć bakcyla"
3) Zaprenumerować "Pszczelarstwo" lub inne
4) Zapisać się do Koła Pszczelarzy nawet chwilowo bez pszczół i uli.
Co do uli to ja przedstawiłem koncepcję realizowaną w 4 półnadstawkach.
To jest 6 wersja przeznaczona dla emerytów, a w tym roku będę testował 7 wersję z pszczołami od matek hodowlanych w 5ciu korpusach, bo 4 to za mało, a na potrzeby początkujących wrócę do wersji 3 sprzed 15 lat realizowanych w typowych ulach wielkopolskich tzn 2 korpusy gniazdowe, 1 półnadstawka z wymianą matki hodowlanej co 2 lata.
Chcę tego dokonać w ulach styropianowych dlatego specjalnie kupię 2 komplety takich uli, a w skład kompletu powinny wejść: 2 dennice, 2 korpusy, 1 półnadstawka, 2 daszki, komplety ramek plus trochę ramek na zapas. Na mój użytek przetestuję zwalczanie warozy przy pomocy apiwarolu, a przy okazji dowiem się jak zachowują się pszczoły w tych ulach, żebym przypadkiem nie pisał bzdur, a około nowego roku opiszę jak faktycznie wygląda cicha wymiana matek w moim systemie i jakie mogą wystąpić perypetie.
A książkę rosyjskich autorów to warto kupić do biblioteki domowej, bo to jest książka dla każdego, nie tylko dla hodowców pszczół.
pozdrawiam JerzyS

[ Dodano: 2010-01-20, 17:42 ]
Pszczoły rozmnażają się wydając roje, ale istnieje osobliwe zjawisko nazwane cichą wymianą matki pszczelej. W moim systemie, gdzie matka ma ograniczone możliwości czerwienia do cichej wymiany matki dochodzi bardzo często, a kiedy już dojdzie to tak cicho nie jest. Ponieważ matka w moim systemie ma ograniczone możliwości czerwienia tak na 50%, to rodzina nie może osiągnąc nastroju rojowego. Jednak rodzina jest silnie zorientowana na rozmnażanie, a pszczoły odczuwają, że ich matka jest prawdopodobnie wadliwa, postanawiają, więc ją wymienic. Dodac muszę, że wymianie podlegają matki jedno i dwu- letnie, a starsze nie i żyją jeszcze 4 lata zanim umrą lub stracą zdolnośc czerwienia, a rodzina zginie.
Ja nie podważam obowiązującej teorii na ten temat, ale w warunkach północno- zachodniej Wielkopolski, konkretnie u mnie do cichej wymiany matki na skutek starości nie dochodzi, natomiast z powodu ułomności lub niedorozwoju to tak. Pierwszy raz z czymś takim spotkałem się na początku lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku, kiedy trzymałem pszczoły w ulach Dadanta piętnastoramkowych i straciłem wtedy najlepsze pszczoły czekając na cichą wymianę matki z powodu starości matki. Dochodziło natomiast do cichej wymiany matek z mateczników ratunkowych. To była metoda oparta na masowym wychowie trutni,
opisana w "Pszczelarstwie", a wykonana w Czechach (cykl artykułów nt. zwalczania rójki nr 8/12/2009r).
Uzyskiwałem bardzo dużo miodu, ale krótko, bo kiedy wyginęły wartościowe pszczoły to pozostały tylko te, które nie poddawały się zabiegom przeciwrójkowym, a wydajnośc miodowa gwałtownie spadła.
Wracając do systemu korpusowego, kiedy już pszczoły postanowią matkę wymienic, wtedy zakładają dwa mateczniki, a czasami trzy i kiedy je zasklepią, wychodzi rój. Najwcześniej wyszedł, kiedy zakwitły bazie wierzbowe, na ogół jednak do wymiany dochodzi w czasie kwitnienia rzepaku. Taki rój może wyjśc o 7 rano lub o 19 wieczorem, może też padac mżawka i wyjdzie.
Rój wychodzi, ale matka nie ma zdolności lotnych, bo ciągle czerwi, więc spada przed ul.
Rój wiąże się gdzież na gałęzi lub gdziekolwiek. Mnóstwo pszczół poszukuje matki w trawie na dużym obszarze pasieczyska, ale tak żeby nie znaleźc matki, bo w tym czasie matkę pilnują 3 pszczoły wyglądające jakby pilnowały jakiegoś groźnego bandytę. Matka trwa w bezruchu, jak skamieniała, ale gdy ją trącic to zaczyna biegac jak szalona, próbuje podfrunąc, gdzieś ucieka - ginie.
Co się dzieje dalej?
Uwiązuje się do 10 małych roików wielkości pięści, czasami w narożnikach sąsiednich uli, gdzie później te pszczoły próbują wprosic się do tych uli, ale są bezwzględnie ścinane. Trwa to około pół godziny, a następnie pszczoły wracają do swojego ula, a później młoda matka wygyza się, odbywa lot godowy i rodzina trwa w nastroju roboczym. To jest bardzo ważne.
Może jednak się tak zdarzyc, że jednego dnia wyjdzie kilka rojów z kilku uli w przeciągu nawet długiego czasu i wystarczy, że w jednym z tych rojów będzie matka to wtedy roje bez matek nie wrócą do swoich uli tylko przyłączą się do tego, gdzie jest matka.
Powstanie wtedy rój gigant i straty są ogromne, dlatego nie warto ustawiac za dużo uli w jednym miejscu.
Inna rzecz kiedy pojawią się 3 mateczniki cichej wymiany matki, wtedy wygryzie się matka, która bez trudu przechodzi przez kratę,ale tylko do góry. To nie są matki upośledzone genetycznie, ale raczej niedożywione. Eksperymentuję z tymi matkami, a dotyczy to 1% stanu pasieki, więc nie ma większego problemu. Problem natomiast jest, kiedy się okaże, że młoda matka, ale ta normalna, nie ta mała da potomstwo bardzo agresywne, wtedy niezastąpiona jest przegonka, ale to opiszę później.
pozdrawiam.

ODPOWIEDZ