Strona 1 z 2

REWELACJA!

: 2009-03-29, 14:15
autor: JerzyS
Trzeba od czegoś zacząć.
Zacznę trochę filozoficznie.
Żeby odnieść jakąkolwiek korzyść, trzeba sięliczyć z tym, że nieuchronne jest poniesienie nakładów. Inaczej mówiąc "coś kosztem czegoś".
Co ja proponuję? Pytanie do doświadczonych pszczelarzy: co by się stało, gdyby udało się odkryć, taką metodę hodowli pszczół, gdzie nie występuje problem rójki?
Innymi słowy, cały sezon pszczoły są w nastroju roboczym i nie występuje potrzeba wykonywania żadnych czynności przeciwrojowych.
Zgodnie z praktyką pszczelarską odpowiedzieć by należało, że to niemożliwe.
Ja jednak uważam, że to możliwe...
A gdy już się zdarzy rójka to znaczy, że pszczoły są wyjątkowo dobre, a pszczelarz gapa, bo ul już jest pełen miodu.

O wypowiedz proszę pszczelarzy amatorsko prowadzących pasieki stacjonarne.

: 2009-03-29, 18:14
autor: oro54
To żadna rewelacja, to bardzo proste; wystarczy pszczołom zagwarantować młodą dobrą matkę, ciągły obfity pożytek, miejsce na jego składanie i przerabianie, a także miejsce do budowy plastrów.
To tylko tyle i aż tyle.
Na ten przykład rodziny wykorzystywane intensywnie przez cały sezon do produkcji ziołomiodu praktycznie się nie roją.
Z poważaniem oro54

: 2009-03-29, 18:17
autor: Fred1
ewolucja przez miliony lat tworzyła instynkt rozmnażania w pewnych warunkach,jeśli warunki zakłucisz nie będą się rozmnażały--proste

: 2009-03-29, 18:38
autor: jozef
[Zgodnie z praktyką pszczelarską odpowiedzieć by należało, że to niemożliwe.
Ja jednak uważam, że to możliwe...
A gdy już się zdarzy rójka to znaczy, że pszczoły są wyjątkowo dobre, a pszczelarz gapa, bo ul już jest pełen miodu.]
Jerzy s , Ciekawe spostrzeżenia masz ? podaj wychowu matek bez rojenia ? jaką masz metodę wychowu matek ? , www.ulkaszubski.vgh.pl , jaanie znam takiej metody a może być ciekawa , pozdrawiam

: 2009-03-29, 21:16
autor: Gruby_r
jozef, mam propozycję: popracować trochę nad swoją stroną. Tam nic nie ma!!!
Najpierw ją trzeba dopracować, zapełnić a dopiero później polecać innym. Przynajmniej ja tak uważam. Dziś po raz kolejny dałem się skusić do jej odwiedzenia i znów nic. Jesli chodzi tylko o "zaludnienie" kolejnego forum to myśle, że mija sie to z celem. Jeśli chcemy wymieniać sie doświadczeniami to nie powinniśmy poświęcac cennego czasu na odszukiwanie tematów na kolejnych forach. Nic nie mam do "kaszubskiego", ale jak to mówią u nas "na wsi" : "co za duzo to i świnia nie zje"... :688: :

: 2009-03-30, 10:54
autor: mily_marian
Jerzy jak byś wynalazł taką metode zeby pszczoły się nie roiły to gatunek pszczył zapylaczek by zaginoł. Każda żyjąca istota ma instykt rozmnarzania się i niema takiej metody zeby ten gen rozrodczy wyeleminować niema coś takiego. Pozdrawiam miły_marian

: 2009-03-30, 18:47
autor: JerzyS
oro54 - zgadzam się, ale mnie chodzi o miód, a nie o ziołomiód.

[ewolucja przez miliony lat tworzyła instynkt rozmnażania w pewnych warunkach,jeśli warunki zakłucisz nie będą się rozmnażały--proste] - zgadzam się, ale w mojej metodzie nie ma mowy o wyginięciu pszczół.

do jozef - nie mam żądnej metody, prawdopodobnie chodzi o cichą wymianę matki.


mily_marianie - nie ma szans na wyginięcie pszczół, a gen nie wyginie. bez obawy.
pozdrawiam jerzyS

: 2009-03-30, 19:41
autor: Fred1
cicha wymiana to może być matka niepłodna,stara,uszkodzona,zaizolowana i niewiem,najprostrzy zabieg przeciwrojowy myślę układ,,mielniczenki''

: 2009-04-01, 17:29
autor: Peter
Mielniczenki? Co to za sposób? Co do cichej wymiany, to faktycznie, pszczoły zakładają mateczniki i usuwają starą, "uszkodzoną matkę". Ja normalnie zapobiegam rójkom, zawsze zrywam mateczniki gdy się pojawiają. Wystarczy jedno niedopatrzenie i już pszczoły mogą się wyroić.

: 2009-04-01, 20:01
autor: dadan55
Wśród czterdziestu uli 4 równolegle stojące mają podobną siłę, podwyższają znacznie średnią wydajność miodu z ula i wymieniają matki same w tzw. cichy sposób, choć tendencję do rojenia również posiadają dużą. Tak zachowują się od kilku lat.
Nie wiem czym to wytłumaczyć bo jestem mało doświadczony.
Może ktoś pomoże mi to wyjaśnić. Bo ja domyślam się cech dziedzicznych po matce...?
Pozdrawiam bartników i pszczół sympatyków. dadan55

: 2009-04-01, 20:23
autor: jozef
Gruby_r , logowałeś się ? ? ? , beż logo jest niestety tylko forum do czytania i tyle , a galerie i uczestnictwo na forum trzeba się zalogować niestety , może dziwna jak dla kogo , bo kto nie czyta umarznie to taki profit :609: widocznie nie dokładnie , szacunek pozdrawiam

: 2009-04-01, 21:25
autor: Fred1
Peter pisze:Mielniczenki? Co to za sposób? Co do cichej wymiany, to faktycznie, pszczoły zakładają mateczniki i usuwają starą, "uszkodzoną matkę". Ja normalnie zapobiegam rójkom, zawsze zrywam mateczniki gdy się pojawiają. Wystarczy jedno niedopatrzenie i już pszczoły mogą się wyroić.
peter
układ gdzieś z tyłu opisałem[podobne do osadzania rojów]a zrywając mateczniki jesteś dwa tygodnie spóźniony i nadal w tym samym miejscu,pszczoły w nastroju rojowym miodu nie dają

: 2009-04-05, 14:00
autor: JerzyS
przepraszam za mój haotyczny język, pomimo tego, jednak postaram się precyzyjnie wyjaśnić o co tak naprawdę chodzi w mojej metodzie hodowli pszczół.
Co to za metoda? - ja na mój użytek nazywam ją "na pół roju", a można ją zrealizować w ulu wielokorpusowym, przy użyciu nadstawki na ramkę o połowę niższą od ramki gniazdowej ula wielkopolskiego. ul składa się z czterech korpusów.
W największym skrócie - metoda ta polega na tym, aby w momencie kiedy zakwita mniszek, matkę umiejscowić w jednym korpusie, ustawionym na dennicy i odgrodzonym kratą odgrodową, a pozostałe trzy służą do pozyskiwania miodu.
Muszę jednak uczciwie powiedzieć, że ja moją metodę realizuję przy użyciu korpusu o nieco innych wymiarach, niż typowy wielkopolski. Wymiar ramki w moim systemie, jeśli chodzi o wysokość wynosi 145mm, a w wielkopolskim wynosi 130mm, jednak w moim korpusie mieści się 9 ramek, a w wielkopolskim 10, zatem powierzchnia plastrów do czerwienia jest podobna w obu przypadkach, a więc powinno się udać.
Na początek proponuję zagadnienie to rozważyć teoretycznie.

[ Dodano: 2009-04-05, 15:35 ]
do Piotra - ja nie muszę zapobiegać rójce, a o zrywaniu mateczników nie ma mowy. pszczoły w mojej metodzie muszą sobie radzić same, a do nastroju rojowego nie dochodzi, gdyż jak pszypuszczam w rodzinie powstaje subtelna równowaga biologiczna, gdzie każdy osobnik robi swoje, a najmniej komfortowo chyba czuje się matka.

: 2009-04-11, 16:50
autor: nemrod2
A co się dzieje po przekwitnięciu mniszka a akacja jeszcze nie kwitnie,u mnie bez odpowiedniego zabiegu byłyby wczasy na gruszy.Pozdrawiam.

: 2009-04-12, 14:20
autor: paraglider
Szanowny JerzyS.
Dziwna ta twoja metoda , która już na mniszku nakazuje ci ograniczenie matki na 1 półnadstawce Wlkp a cały ul składa się zaledwie z czterech takich segmentów. Przecież ta twoja matka nigdy nie osiągnie pełnię czerwienia więc i niema się co wyroić z takiego ula a tym bardziej przynieść miód.Widzisz , ja jesienią staram się zazimować jak najsilniejszą rodzinę i wykorzystuję do tego matki pomocnicze, potem je łączę w jedną super rodzinkę.W tej chwili jeszcze nie ma połowy kwietnia a moje pszczoły nie mieszczą się w jednej kondygnacji Wlkp, odciągnęły po 2 ramki węzy i znoszą już miód do półnadstawki z wierzby i klonów. Mniszek to tylko mały fragment całego sezonu pszczelarskiego.Jeżeli podczas jego kwitnięcia nie będzie + 20 stopni ciepła to masz po mniszku - w niższych temperaturach nie nektaruje. Co najmniej do akacji nie powinno się ograniczać matki w czerwieniu bo nie będzie pszczół do przynoszenia następnych pożytków.