Czego dotyczył mój wykład podczas VIII Sympozjum Pszczelarskiego w Pszczelej Woli

Krzysztof Olszewski

W marcowym numerze miesięcznika „Pszczelarstwo” zamieszczono sprawozdanie z VIII Międzynarodowego Sympozjum Pszczelarskiego w Pszczelej Woli. Relacja Autora w odniesieniu do mojego wykładu jest niezwykle oszczędna, ponieważ ogranicza się do stwierdzenia: „zapoznał uczestników z tematem wykorzystania plastrów o małym rozmiarze komórek”. Zapewne w ramach rekompensaty za tak lakoniczny osąd Autor poświęcił dość dużo miejsca własnej opinii dotyczącej zasadności tego typu badań. Przyznaję, że odczuwam znaczny niedosyt, ponieważ opinia dotycząca zagadnień poruszonych przeze mnie w wykładzie nie odpowiada stanowi faktycznemu. Ponadto jest wielce prawdopodobne, że prowadzi Czytelników do mylnych wniosków oraz podważa wartość przedstawionych wyników. Nie mam nic przeciwko opiniowaniu mojej działalności naukowej, wprost przeciwnie - cieszę się, że budzi ona zainteresowanie; jestem także otwarty zwłaszcza na uwagi krytyczne, bo na ich podstawie uczymy się najwięcej. Niemniej jednak moim zdaniem, aby dokonywać publicznej recenzji czyjejś działalności naukowej, np. na łamach „Pszczelarstwa”, jak przypuszczam najbardziej opiniotwórczego czasopisma branżowego, trzeba dysponować obszerną wiedzą (ekspercką) dotyczącą omawianego przedmiotu. Autor natomiast oparł się jedynie na własnym „wrażeniu”. Aby jednak Czytelnicy nie musieli bazować jedynie na skąpej informacji, przybliżę tematykę mojego wkładu. Pierwsza część dotyczyła kilkuletnich badań nad wpływem utrzymania rodzin na plastrach o małych komórkach na: biologię, użytkowość i oporność rodzin na Varroa destructor. W ciągu kilku lat doświadczeń trzy lata poświęcono projektowi: „Wyjaśnienie mechanizmów naturalnej oporności na warrozę oraz określenie wartości biologicznej i użytkowej rodzin pszczelich bytujących na plastrach o małej średnicy komórek” (finansowanemu przez Narodowe Centrum Nauki, nr NN311542140). Przed zaprezentowaniem wyników tych badań pszczelarzom poddano je dyskusji naukowej we „właściwym miejscu”, jakim są naukowe konferencje pszczelarskie organizowane przez Pszczelnicze Towarzystwo Naukowe. Wyniki doświadczeń stanowiły także podstawę do opracowania mojej rozprawy habilitacyjnej. W tej części prelekcji wyjaśniłem także, z jakich powodów (najprawdopodobniej) trzymanie rodzin na plastrach o małych komórkach ogranicza stopień porażenia przez V. destructor pszczół w Ameryce Środkowej i Południowej, a nie jest skuteczne w Europie i Ameryce Północnej. Tę część wykładu zakończyłem wnioskiem wynikającym z moich badań: w warunkach Polski utrzymanie rodzin na plastrach o małych komórkach ogranicza stopień ich porażenia przez V. destructor, jednak nie na tyle, aby można było zrezygnować z ich leczenia lub znacznie je ograniczyć. Dlatego metody tej nie powinno się rekomendować w pszczelarstwie jako sposobu rozwiązania problemu warrozy.

W drugiej części wykładu zaprezentowałem rozwinięcie wyników badań. Przyczynkiem do nich były wnioski badań naukowców z Ameryki Południowej, którzy stwierdzili, że w gnieździe pszczelim budowanym bez użycia węzy komórki znacznie różnią się rozmiarem. Na tej podstawie założyliśmy, że umieszczenie w gnieździe rodziny dwóch rodzajów plastrów (o małych i standardowych komórkach) może spowodować znacznie silniejsze porażenie przez V. destructor czerwiu w standardowych komórkach (czerw w małych komórkach zostanie oszczędzony). Nasza hipoteza się nie potwierdziła, gdyż przeżywalność rodzin utrzymywanych na dwóch rodzajach plastrów była taka sama jak utrzymywanych tylko na plastrach o komórkach standardowych. Mimo tego - wydawać by się mogło - niepowodzenia uzyskaliśmy jednak zaskakujący efekt. Okazało się, że rodziny utrzymywane na dwóch rodzajach plastrów wchodziły w zimowlę znacznie silniejsze niż utrzymywane tylko na plastrach o komórkach małych lub standardowych. Poza tym wiosną rozwijały się znacznie intensywniej, a w konsekwencji produkowały istotnie więcej miodu. Ciągle nie znamy przyczyn przewagi rodzin utrzymywanych na dwóch rodzajach plastrów, przypuszczamy, że może ona wynikać z bardziej efektywnego podziału pracy wśród robotnic. Aktualnie analizujemy wyniki, które - być może - przyczynią się do wyjaśnienia tej kwestii.

Ten cykl badań także prowadzimy od kilku lat, a przez ostatnie trzy lata odbywa się to w ramach projektu „Wyjaśnienie fenomenu naddominowania behawioralnego rodzin pszczelich utrzymywanych na dwóch rodzajach plastrów, o standardowym i o małym rozmiarze komórek” (finansowanego przez Narodowe Centrum Nauki, nr 2018/31/B/NZ9/02480). I te wyniki badań także poddane zostały dyskusji naukowej podczas naukowych konferencji pszczelarskich oraz Naukowej Konferencji Pszczelarskiej dla Otoczenia Społeczno-Gospodarczego „Nauka Praktyce” w roku 2023. (Zachęcam do lektury materiałów konferencyjnych z lat 2019-2023).

Odnosząc się do opinii Autora dotyczącej mojego wykładu, mam wrażenie, że albo wygłosiłem wykład inny niż zamierzałem, albo Autor opuścił salę w połowie prelekcji lub w niej nie uczestniczył. Dlatego odniosę się do jego poszczególnych uwag, uzupełniając je o wiedzę, która być może przynajmniej po części zrekompensuje rozczarowanie moim wykładem. „Temat powinien raczej być traktowany z dużą rezerwą – twierdzi Autor - ze względu na stale toczącą się dyskusję między naukowcami dotyczącą efektów stosowania małej komórki, tym bardziej, że przeważają głosy, iż wielkość komórki nie ma wpływu na stopień porażenia roztoczami Varroa destructor. Wiedza Autora jest nieco nieaktualna, gdyż obecnie temat zasadności utrzymania rodzin na plastrach o małych komórkach raczej nie podlega dyskusji. Zakończyła się ona ok. 10 lat temu. Informuję też, że kierowany przez mnie zespół włączył się w światowy dyskurs badaniami prowadzonymi w Polsce. Właśnie konkluzje z „pojedynczych badań” w warunkach europejskich wskazywały, że utrzymanie rodzin na plastrach o małych komórkach nie ma wpływu na stopień porażenia rodzin przez V. destructor. Wnioski z naszych trzyletnich, a nie „pojedynczych” badań zawarłem w części wprowadzającej w temat wykładu. (Celem uzupełnienia wiedzy polecam też opracowanie popularnonaukowe z tych analiz i badań „Pszczelarstwo” 2022, 1),

„Mam wrażenie – pisze Autor - że prezentowanie pszczelarzom wyników pojedynczych badań, które mogą być jedynie przyczynkiem do naukowej dyskusji, ale nie przesądzają o ostatecznych wnioskach, jest ryzykowne. […] właściwym miejscem byłaby konferencja naukowa, gdzie wystąpienia adresowane są do naukowców i mogą być traktowane jako głos w dyskusji”. W całej rozciągłości podzielam wrażenie Autora na temat oceny przydatności nowych technologii w praktyce pszczelarskiej. Także uważam, że zanim jakąś technologię będzie można polecić, jej użyteczność powinna zostać jednoznacznie potwierdzona. Nie mogę się jednak oprzeć wrażeniu, że Autor nie był obecny podczas drugiej części wykładu lub też nie śledził go wystarczająco uważnie. Nadmieniłem bowiem, że wyniki nie były efektem pojedynczych badań, gdyż prowadzono je przez kilka kolejnych lat. Właśnie w celu zwiększenia wiarygodności wniosków doświadczenie powtarzano, a wyniki poddawano analizie statystycznej, by wykluczyć ich przypadkowość. W postaci wykresów przedstawiłem je również w czasie wykładu. Dodam, że większość współcześnie publikowanych wyników badań naukowych dotyczy doświadczeń jednosezonowych, tym bardziej zatem te, zrealizowane przez kierowany przeze mnie zespół, uważam za wiarygodne. (Celem uzupełnienia wiedzy polecam też „Pszczelarstwo” 2022, 12) Nadmienię jeszcze, że również te wyniki były poddawane dyskusji naukowej. 

Nie podzielam natomiast „wrażenia” Autora jakoby jedynie właściwym miejscem prezentowania wyników badań (nawet jednosezonowych) były konferencje naukowe. Moim zdaniem równie odpowiednie są spotkania pszczelarzy praktyków.

Zgodzę się z Autorem, że pszczelarze „nie muszą orientować się w obecnie prowadzonych badaniach”, i dodam, że nikt od nich tego nie wymaga. Znaczna część z nich posiada jednak słuszne przeświadczenie, że wiedza jest cenna, także ta pochodząca z innych źródeł niż YouTube, dlatego jej poszukują. Potwierdzają to liczne maile, które otrzymuję od pszczelarzy. Takiej wiedzy mogą dostarczyć pszczelarzom m.in. wykłady naukowców. Od badaczy wymaga się rozwiązywania codziennych problemów pszczelarstwa, dlatego nie bagatelizowałbym roli wymiany informacji i współpracy na styku świata nauki i praktyki, nawet na etapie wstępnych badań. Pomocne może okazać się także projektowanie przyszłych badań we współpracy z pszczelarzami, ponieważ są oni świetnymi obserwatorami pszczół, potrafią też kojarzyć fakty i wyciągać właściwe wnioski. 

Wbrew obawom Autora wyciągnięcie wniosków przedstawionych w czasie wykładu, nie było trudne, ponieważ większość zależności powtórzyła się w badaniach w ciągu trzech kolejnych lat. Aktualnie pracujemy nad potwierdzeniem hipotezy dotyczącej przyczyn większej wartości użytkowej rodzin, które w gniazdach mają dwa rodzaje plastrów. 

Autor zauważa też, że inni pszczelarze podzielają jego punkt widzenia. Odnosząc się do tych słów chciałbym zauważyć, że nie należy wymagać, aby wszyscy interesowali się każdym tematem. Również nie jestem zainteresowany każdą tematyką, jednak nie oceniam publicznie jej znaczenia na podstawie niepełnej wiedzy. Spotkałem także pszczelarzy, którzy nie podzielają punktu widzenia Autora.

Konkludując, moje uwagi nie są krytyką Autora, choć przez niektórych czytelników mogą być tak odebrane. Należy je traktować jako uzupełnienie lakonicznych informacji dotyczących mojego wykładu oraz odpowiedź na niepopartą faktami ocenę zasadności badań naukowych prowadzonych przez kierowany przeze mnie zespół. Są też wskazówką dla Autora, aby w przyszłości więcej uwagi poświęcał opracowaniom publikowanym w periodykach o zasięgu krajowym ze względu na ich rolę opiniotwórczą. Tego rodzaju opracowania powinny opierać się na faktach, nie na „wrażeniu”. 

„Pszczelarstwo” - wiedza i doświadczenie.
Zrób z tego pożytek!

 ZAMÓW PRENUMERATĘ