Jak postępować w przypadku zatruć

Antoni Ożóg

Niedługo zacznie się sezon, który – jak każdy – oprócz szans niesie zagrożenia. Jednym z najpoważniejszych jest zatrucie czy podtrucie pszczół opryskami. Z przepisów znikł precyzyjny zapis zabraniający wykonywania oprysków na uprawach kwitnących oraz podczas występowania spadzi w porze oblotu pszczół. 

Jest oczywiste, że współczesne rolnictwo nie jest w stanie funkcjonować bez środków ochrony roślin. Każdego roku ich stosowanie nieumiejętne lub świadome prowadzi do zatruć pszczół, tymczasem ministerstwo rolnictwa nieodmiennie odsyła w tej sprawie do instrukcji zamieszczonej na karcie środka, którym wykonywany jest oprysk, oraz do Państwowej Inspekcji Ochrony Roślin jako organu nadzorującego ten obszar. Przedstawiam algorytm postępowania pszczelarza oraz zarządu koła pszczelarskiego, do którego należy,  opracowany na podstawie własnych doświadczeń. 

OPRYSK, ZŁO KONIECZNE?

Dla nas, pszczelarzy, jest oczywiste, że każdy oprysk upraw kwitnących, wykonywany w porze oblotu pszczół, jest szkodliwy i niepożądany. Dobrze wiemy, że używane w opryskach substancje chemiczne osłabiają lub neutralizują znacznik feromonowy pszczół, czyli swego rodzaju przepustkę, bez której nie zostaną wpuszczone do swojego ula, co oznacza śmierć. Dla organu, powołanego do tego, by zabiegi agrochemiczne nadzorować, czyli Państwowej Inspekcji Ochrony Roślin i Nasiennictwa (PIORiN), oczywiste nie jest. W przypadkach zatruć, o których wiem, najsłabszym ogniwem okazał się PIORiN,  w ogóle nie wykazując zainteresowania sprawą. Mam na myśli pasiekę (liczącą 50 rodzin pszczelich), w której trzy razy doszło do zatrucia, w tym dwa lata z rzędu podczas kwitnienia rzepaku. W żadnym z tych przypadków nie pobrano próbek roślin ani gleby, co było działaniem na korzyść sprawcy. Tymczasem na podstawie wyników badań próbek pobranych przez lekarzy weterynarii i przeprowadzonych w laboratorium PIWet w Puławach w obu przypadkach stwierdzono, że przyczyną zatrucia były środki, stosowane w uprawach rzepaku, przy czym w jednym przypadku neonikotynoidów, których stosowanie na terenie Polski i UE było wówczas zabronione. Obawiam się, że jeżeli tego typu sytuacja znów by się wydarzyła, sprawa przybrałaby podobny obrót. A przecież zatrucie pszczół jest przestępstwem, które wymaga podjęcia stosownych kroków. Również ze strony pszczelarza. 

ALGORYTM DZIAŁANIA

Co robić w takim przypadku? W literaturze fachowej nie znajdziemy zbyt wielu podpowiedzi. Wspólnie z prezesem sąsiedniego koła pszczelarskiego opracowaliśmy zatem algorytm postępowania pszczelarza i zarządu koła na wypadek tego typu zdarzeń. Jest oczywiste, że na widok dywanu pszczół konających przed wylotkami (czy grupek pszczół na ściankach uli) pszczelarz ma prawo przeżyć załamanie nerwowe. Tym bardziej potrzebny jest plan działania. Otóż, przede wszystkim właściciel pasieki powinien niezwłocznie poinformować o zdarzeniu prezesa koła, który musi być przygotowany do udzielenia pomocy. Należy także jak najszybciej usunąć z ula zatrute pszczoły, aby znajdujący się na ich ciele środek nie oddziaływał na pozostałe. Możemy również zawęzić gniazdo, by pszczoły pozostałe przy życiu mogły zapewnić właściwą opiekę nad czerwiem. Trzeba także niezwłocznie powiadomić policję o popełnieniu przestępstwa polegającego na zatruciu pszczół, podając własne dane i informacje na temat pasieki, w tym liczbę zatrutych rodzin oraz wartość szkody (przyjęliśmy, że nie może ona być niższa jak 1tys. zł rodzina). W przypadku, gdy interwencja nie zostałaby podjęta, należy poinformować o tym fakcie dyżurnego jednostki wyższego szczebla (komenda powiatowa czy wojewódzka). Następnie powinniśmy powiadomić urząd gminy oraz złożyć wniosek o powołanie komisji. Taki wniosek nie musi być pisemny, wystarczy powiadomić telefonicznie wyznaczoną przez Burmistrza czy Wójta osobę. Oczywiście niezbędne jest wcześniejsze spotkanie i ustalenie danych kontaktowych takich osób. O zdarzeniu informujemy także Powiatowego Lekarza Weterynarii (PLW), czyli organu uprawnionego do pobrania zatrutych pszczół do badań oraz PIORiN, pamiętając by zapisać nazwisko osoby przyjmującej zgłoszenie i godzinę, w której powiadomienie zostało przyjęte. Jeżeli pasieka znajduje się w oddaleniu, należy zapewnić przewodnika, który pomoże pracownikom właściwych organów w dotarciu do miejsca zdarzenia. Po upływie kilku dni powinniśmy zacząć szacować straty i siłę rodzin oraz rozważyć połączenie najsłabszych. Trzeba również ocenić zachowanie matek i ewentualnie rozważyć ich wymianę.

PEŁNA DOKUMENTACJA PRZESTĘPSTWA 

Wszystkie podejmowane w sprawie kroki należy dokumentować. Zadbajmy też o dokładną dokumentację (w tym fotograficzną) śladów, świadczących o tym, że oprysk został wykonany, a także utrwaleniu aparatem czy kamerą skutków zabiegu, czyli zatrutych owadów, głównie pszczół i trzmieli, tak aby w kadrze znalazły się charakterystyczne punkty odniesienia, obiekty w terenie, które pozwolą na łatwą identyfikację lokalizacji. Ta dokumentacja będzie też potrzebna w sądzie. Robiąc zdjęcia nie dajmy sobie wmówić, że łamiemy zasady RODO (gdy dokumentowałem opryskiwanie kwitnącego rzepaku w porze oblotu pszczół rolnik usiłował mnie pobić, a policji tłumaczył, że jego wizerunek jest chroniony). Mamy prawo robić zdjęcia w momencie, gdy popełniane jest przestępstwo, albo też dokumentować ślady przestępczego procederu. 

Kolejną czynnością jest poinformowanie o zdarzeniu innych pszczelarzy. Należy także niezwłocznie skontrolować okolice pasieki, w której doszło do zatrucia, w promieniu około 3 km, sprawdzając czy nie wykonuje się tam zabiegów agrochemicznych, bądź czy nie ma śladów świadczących o przeprowadzeniu takiego zabiegu. Starajmy się przy tym nie działać pojedynczo, warto zaangażować kolegów. Ustalamy, czy widoczne są świeże ślady kół pojazdów (na ziemi i na uprawach); szukamy także martwych owadów (rejestrując wszystko aparatem fotograficznym bądź kamerą). Uwaga! Nie zapuszczamy się w głąb pola. 

POMOC DLA POSZKODOWANEGO

Równie istotne jest udzielenie pomocy pokrzywdzonemu pszczelarzowi. Ważne jest zapewnienie mu wsparcia (obecność doświadczonych pszczelarzy jest nie do przecenienia, widziałem pszczelarzy dotkniętych taką tragedią i obawiałem się o ich zdrowie). Wskazane jest także    poinformowanie mediów o zatruciu. To działa niezwykle mobilizująco na wszystkie podmioty zobowiązane do działania w tego typu sytuacjach. 

Warto mieć pod ręką wszystkie numery telefonów oraz adresy mailowe do organów, które należy powiadamiać (w tym dostępnych całodobowo). Należy także pamiętać, że do zatruć dochodzi zwykle późnym popołudniem lub w dni wolne od pracy. Zatrucie pszczół opryskami może się zdarzyć każdemu z nas. Wystarczy, że za opryskiwanie pola bądź sadu weźmie się ktoś, kto właśnie się sprowadził obok nas, kupił opodal pole, i któremu wydaje się, że pszczoły zaniepokojone zabiegiem, polecą na inne uprawy. Są też rolnicy, którzy używają do oprysków tzw. miksów, resztek środków, które zostały im z lat poprzednich. 

Jeżeli utrzymujemy rodzinę z pracy pszczół, lub też gdy ich praca ma wpływ na poziom naszego życia, nagle możemy stanąć w obliczu bankructwa. Niektóre sprawy sądowe dotyczące zatruć pszczół ciągną się latami. Gdyby dotyczyły koni czy krów, zapewne trwałaby krócej. Nic nie wskazuje na to, by w najbliższym czasie powstały uregulowania prawne, które mogłyby skutecznie chronić nas przed tego typu zagrożeniami, na co mogą liczyć choćby Czesi. Odpowiednie przygotowanie do tych wyzwań jest zadaniem nie tylko dla prezesów i zarządów kół pszczelarskich, ale przede wszystkim dla związków i organizacji pszczelarskich. Ich członkowie powinny głośno upominać się o prawa pszczelarzy,  angażując polityków, na których głosowali oraz sprzymierzeńców, choćby organizacje proekologiczne.  

 

„Pszczelarstwo” - wiedza i doświadczenie.
Zrób z tego pożytek!

 ZAMÓW PRENUMERATĘ