Z zapisków hodowcy matek

ANTONI OŻÓG

Okres jesienno-zimowy służy wymianie doświadczeń między pszczelarzami. Chciałabym podzielić się własnymi spostrzeżeniami na temat autorskiej konstrukcji ulików weselnych, a także ramek składanych.

Wydawać by się mogło, że założenie pasieki nie jest trudne, że na rynku znajdziemy wszystko,  czego będziemy potrzebować. Ale czy na pewno? Gdyby tak było, w Internecie i różnego typu mediach nie pojawiałoby się tyle filmów, informacji czy wątków dyskusyjnych. Wielu pszczelarzy określiłbym mianem „poszukujących”. Ich pasieki to niemal laboratoria badawcze. Niemałe wrażenie robi też dokumentacja z wieloletnich obserwacji. Kiedyś były to zapiski w zeszytach, potem pojawiły się karty ulowe, dziś mamy komputery, robimy zdjęcia czy korzystamy z wag, i to nie takich, jakich używali nasi dziadkowie czy ojcowie, o ile w ogóle ich używali… 

WYMIANA DOŚWIADCZEŃ 

Wiadomo, że za sprawą Internetu świat stał się mały, użytkownicy z całego globu w jednej chwili mogą wymieniać się pomysłami. W ten sposób od czasu do czasu udaje nam się podpatrzyć ciekawe rozwiązanie i spróbować zaadaptować je do naszych pasiek. Czy dziś, w tym coraz mniej przyjaznym dla naszych pszczół środowisku, my pszczelarze damy sobie radę? Odpowiedź jest trudna, ale jeśli powiem, że na pewno się staramy, by pomóc pszczołom, chyba wszyscy się z tym zgodzimy. 

KAŻDY MA SWOJEGO MENTORA 

Swoją przygodę z pszczołami zacząłem od trzech rodzin, pochodzących z pasieki mojego brata, znajdującej się kilkaset kilometrów od miejsca, w którym mieszkam. Jak większość nowicjuszy starałem się jak najszybciej powiększyć liczbę rodzin, a że okolicznym pszczelarzom pszczoły się roiły, to z ich pozyskaniem nie było problemu. Dziś wiem, że nie była to najlepsza droga. Mój brat jako mentor dzielił się ze mną, niestety tylko telefonicznie, swoją wiedzą, wprowadzając w świat pszczół jak mógł najlepiej: „skoro rójka, to osadź na węzie i od razu pełna podkarmiaczka”; „po kilku dniach tabletka Apiwarolu i leczenie warrozy”; „jeśli słaby rój to przy pierwszej korzystnej sytuacji połącz z drugim słabym”;  „mocna rodzina, to zdrowa rodzina” – powtarzał i teraz te same rady daję swoim uczniom. A potem – no właśnie – stale zwracał uwagę na co, o czym zapominają nawet najlepsi: „wymień matkę!”. „Dlaczego mam wymieniać matkę, skoro tak dobrze czerwi, pszczoły szybko odbudowały plastry i jeszcze do tego w ulu przybywa miodu” – myślałem w duchu, ale na szczęście ufałem mentorowi i stosowałem się do jego wskazówek. Wtedy jeszcze nie myślałem o samodzielnym wychowie matek. Moim problemem było: jakie matki kupić, jednodniówki czy unasiennione, i od kogo? Oprócz chwil radości były także porażki. Wymiana matek wymaga wiedzy i doświadczenia. Wystarczy, że coś zrobimy za szybko, przeoczymy matecznik i… już potrzebna jest kolejna matka.

NAJLEPSZA MATKA WŁASNA

Na początku zdecydowałem się na zakup matek. Szybko jednak zdałem sobie sprawę, że transport nie pozostaje bez wpływu na wartość zakupu. Zauważyłem, że trudy przesyłki przekładają się na tempo rozwoju rodziny pszczelej oraz jakość matki. Już po pierwszym sezonie zorientowałem się, że najlepiej mieć własne matki, nie tylko dlatego, by nie ponosić kosztów zakupu kolejnych, po prostu korzystnie byłoby mieć do nich stały dostęp. Wybrałem drogę, którą polecam każdemu pszczelarzowi, czyli samodzielny wychów matek pszczelich na użytek własny. Daje to olbrzymi komfort pracy w pasiece. Dziś nastrój rojowy mnie nie przeraża, a wręcz przeciwnie – cieszy. Skoro pszczoły chcą się roić, to stara matka wędruje do odkładu, a osierocona rodzina wychowuje serię silnych matek. Na koniec otrzymują w prezencie – jeśli to początek sezonu – najładniejszy matecznik, a jeśli mateczniki już są, to unasiennioną matkę. Problemów z taką rodziną nie ma do końca sezonu. 

ULIKI WESELNE

Skoro wspomniałem o matkach unasienionych, to pojawia się kolejny temat, czyli uliki weselne, a później tworzenie nowych rodzin. We własnej pasiece przetestowałem chyba wszystkie dostępne uliki weselne, od dużych i małych producentów. Wprawdzie we wszystkich matki się unasieniały, ale wszystkie konstrukcje miały też jedną wadę, która polega na tym, że warunki życia w uliku (zwykle bardzo mała liczba pszczół, jedna rameczka lub ramka) różnią się zdecydowanie od tych, jakie panują w normalnej rodzinie pszczelej. Równie ważne jest to, że czas przetrzymywania w uliku młodej, dopiero co unasiennionej matki, powinien być jak najkrótszy. Wielu pszczelarzy (w tym ja) potrzebuje matek dostępnych w każdej chwili. Nie wszystko w pasiece da się zaplanować. Zabierając z ulika weselnego unasienioną matkę, pozostawiamy osieroconą rodzinkę, a to przecież boli. Ktoś powie, że można poddać kolejną matkę jednodniówkę lub matecznik. Oczywiście, to prawda, ale czy w takiej osłabionej rodzince znajdzie ona optymalne warunki do życia? Myślę, że niekoniecznie. 

Pracując nad udoskonalaniem własnych ulików weselnych, dążyłem do tego, by jego konstrukcja umożliwiała przenoszenie rameczek do ula odkładowego lub rodziny produkcyjnej, np. w izolatorze. W Internecie znalazłem filmik, udostępniony przez pszczelarza, który dwie rameczki ulika weselnego umieszcza w dostosowanej do tego ramce standardowej, i w ten sposób matka wraz ze swoją mikrorodzinką trafia do tworzonego odkładu. Gdy byłem już gotów wykorzystać ten pomysł w mojej pasiece, trafiłem na ramkę łamaną, składającą się z trzech mniejszych rameczek, połączonych zawiasami, które po rozłożeniu tworzą standardową ramkę dowolnego typu. Wspólnie z zaprzyjaźnionym pszczelarzem stolarzem opracowaliśmy jej wymiary, i tak powstała ramka wielkopolska, hoffmanowska składana. Do niej skonstruowaliśmy ulik weselny dwurodzinny oraz podkarmiaczki. Po kilku latach wykorzystywania takich ulików mogę pokusić się, by wskazać ich zalety i wady. 

ZALETY I WADY RAMKI SKŁADANEJ 

Plusem jest niewątpliwie to, że matki się unasieniają, a rodzinki szybko rozwijają; matki można przetrzymywać w nich przez dłuższy okres. Powierzchnia ramki wielkopolskiej jest na tyle duża, że pszczoły dobrze się rozwijają, a matka może udowodnić swoją siłę czerwienia na większej powierzchni plastra. Siła takiej rodzinki jest na tyle duża, że nawet jeśli zabierzemy jej matkę, to kolejna jednodniówka lub matecznik znajdzie w niej bardziej optymalne warunki rozwoju niż w małym uliku przy wyeksploatowanych pszczołach. Kolejną zaletą jest możliwość tworzenia innych rodzin, a w zasadzie odkładów w sposób, o którym w literaturze przedmiotu nikt dotąd nie wspominał. Nasza ramka z ulika weselnego wraz z pszczołami i matką, po rozłożeniu, trafia do ula odkładowego, który ustawiamy obok. Dodajemy do niego ramkę z pokarmem i ramkę z czerwiem krytym na wygryzieniu oraz podkarmiaczkę. Po tygodniu nowa rodzina pszczela intensywnie pracuje, a my wzmacniamy ją kolejną ramką z czerwiem krytym i ramką węzy. Ten sposób postępowania wyklucza ryzyko nieprzyjęcia matki. Jestem przekonany, że zapewnia zarówno optymalne warunki rozwoju matce pszczelej, jak pszczelarzowi – komfort pracy. 

Czy ulik ma wady? Ma, jeśli za wadę uznamy, że do jego zasiedlenia potrzeba większej liczby pszczół. Innych nie stwierdziłem. 

INNE RAMKI SKŁADANE 

Równie ciekawą ramkę zaprezentowali pszczelarze z Kotliny Kłodzkiej (których serdecznie pozdrawiam) podczas Ogólnopolskich Dni Pszczelarza w Bielsku-Białej. Składa się ona z dwóch części, odpowiednio ze sobą połączonych (występ – wgłębienie). Do tej ramki udało nam się zbudować ulik weselny trzyrodzinny, oraz udoskonalić pierwszy ulik. Modyfikacje polegają na tym, że ścianki wewnętrzne, oddzielające komory ulików można usuwać, co pozwala łączyć komory. W przypadku gdy zabierzemy matkę z jednej komory, wyjmując ścianę, pszczoły możemy połączyć z drugą rodzinką. Zalety takiego rozwiązania docenimy również podczas intensywnego pożytku: jeśli rodzinka mocno się rozwinęła, po usunięciu podkarmiaczki możemy dodać kolejną ramkę. Nie bez znaczenia jest także to, że obie ramki możemy wcześniej umieścić w rodzinach produkcyjnych, a następnie – odbudowane, z pokarmem, przenieść do ulika weselnego. 
Czy są to pomysły zasługujące na uwagę pszczelarzy? Moim zdaniem - tak. Jestem przekonany, że doświadczenie wielu z nas, pszczelarzy, jest bardzo cenne i warto się nim dzielić. Okres jesienno-zimowy bardzo temu służy.

 

„Pszczelarstwo” - wiedza i doświadczenie.
Zrób z tego pożytek!

 ZAMÓW PRENUMERATĘ