Dr Krystyna Pohorecka, lek. wet. Marta Skubida, lek. wet. Andrzej Bober, mgr inż. Dagmara Zdańska
Zakład Chorób Pszczół, PIWet-PIB w Puławach

Zakażenie rodzin pszczelich sporami Paenibacillus larvae to nie zawsze choroba, ale już realne zagrożenie

W roku ubiegłym na łamach „Pszczelarstwa" 7/2011 zamieściliśmy artykuł prezentujący pierwsze wyniki badań oceniających sytuację epizootyczną zgnilca amerykańskiego w krajowych pasiekach na podstawie stwierdzenia spor Paenibacillus larvae. Badania te można również określić mianem przesiewowych, ponieważ objęta jest nimi znaczna część populacji pszczół w Polsce (około 10% rodzin pszczelich z terenu wszystkich powiatów).

Badanie przesiewowe na ogół nie jest badaniem diagnostycznym pozwalającym jednoznacznie stwierdzić istnienie choroby. Pozwala jednak na wczesne wykrycie określonego parametru (lub wzrostu jego wartości), który może świadczyć o zagrożeniu rozwoju danej choroby i w związku z tym umożliwia podejmowanie działań zapobiegawczych. W naszym przypadku badanie ma na celu wykrycie w rodzinach pszczelich spor P. larvae, które są odpowiedzialne za rozwój zgnilca amerykańskiego, czyli pojawienia się objawów klinicznych choroby. Należy jednak pamiętać, że decyduje o tym kilka czynników. Najważniejszym z nich, poza samą obecnością bakterii (spor), jest natężenie ich występowania (poziom zakażenia), czyli liczba spor znajdujących się w środowisku ula i w najbliższym środowisku zewnętrznym (np. pozostałe rodziny w pasiece, pasieki położone w zasięgu lotu pszczół).

Podstawową drogą zakażenia larw jest pokarm zawierający zarodniki bakterii. Do zanieczyszczenia pokarmu dochodzi bezpośrednio ze ścian komórek plastra lub za pośrednictwem pszczół robotnic. Dlatego im więcej spor znajduje się w zapasach pokarmu, tym większe jest zagrożenie dla zdrowego czerwiu. Do rozwoju choroby u pojedynczej larwy może dojść już po jednorazowym spożyciu około 35 spor bakterii. Wówczas w wyniku namnożenia się patogenu, pojedyncza, zamarła larwa staje się źródłem kolejnych milionów spor. Pojedyncze, chore larwy bardzo łatwo mogą być przeoczone podczas przeglądu, w wyniku czego liczba spor w rodzinie w krótkim czasie może drastycznie wzrosnąć, a w konsekwencji wzrastać będzie poziom zakażenia zapasów pokarmu.

Zapasy pokarmu zgromadzone przez pszczoły w komórkach plastrów stanowią zatem bardzo dobry materiał do diagnozowania zagrożenia rozwoju choroby i są wykorzystywane jako matryca, także w naszych badaniach laboratoryjnych. Pojedynczą próbkę stanowi miód pobrany z plastrów z czerwiem z pięciu losowo wybranych rodzin przypadających na każde 10 rodzin w pasiece, z tego względu określana jest ona jako próbka zbiorcza. Taki sposób pobierania próbek umożliwia przebadanie co najmniej połowy rodzin w każdej pasiece.

Ponieważ liczba próbek pobieranych w pasiece jest uzależniona od liczby stacjonujących w niej rodzin, pozwala to na zwiększenie wykrywalności zakażenia. Na podstawie liczby kolonii bakterii wyrastających na specjalnych podłożach wzrostowych określana jest liczba spor P. larvae w 1 gramie pokarmu. Ponieważ liczba ta jest w istotny sposób skorelowana ze stanem zdrowotnym rodzin pszczelich, pozwala to z dużym prawdopodobieństwem oszacować ryzyko rozwoju zgnilca amerykańskiego.

W naszych badaniach w przypadku pasiek, w których stwierdzona została obecność spor zgnilca, przyjęto dwie kategorie zagrożenia. Do kategorii I zaliczane są te pasieki, w których liczba spor w pokarmie jest mała, co pozwala przypuszczać, że ryzyko rozwoju choroby jest niskie. Do kategorii II zaliczane są pasieki, w których już w 1 próbce liczba spor jest wysoka, a zatem istnieje wysokie ryzyko rozwoju choroby. Należy jednak mieć świadomość, że w warunkach laboratoryjnych nie wszystkie znajdujące się w miodzie spory P. larvae kiełkują i namnażają się (ze spor wyrastają kolonie, tworząc tzw. jednostki tworzące kolonie – jtk). Oznacza to, że oszacowana liczba bakterii może być niższa od rzeczywistej, zdolnej do namnażania się w naturalnych warunkach, czyli po wniknięciu do organizmu larw.

Wykres 1. Udział pasiek zakażonych sporami P. larvae, o niskim (I kategoria) i wysokim (II kategoria) ryzyku rozwoju zgnilca amerykañskiego na terenie 9 województwW Polsce na przestrzeni ostatnich trzech lat przeprowadzono badania na obszarze należącym administracyjnie do 9 województw – lubelskiego, podkarpackiego, świętokrzyskiego (w 2009 roku), mazowieckiego, podlaskiego, warmińsko-mazurskiego (w 2010 roku) oraz małopolskiego, śląskiego i opolskiego (w 2011 roku). Wyniki z pierwszych dwóch lat badań zostały szczegółowo przedstawione w „Pszczelarstwie" 7/2011, dlatego w tym artykule postaramy się dokonać analizy sytuacji w pasiekach leżących w całej wschodniej części Polski.

W latach 2009-2011 badaniami objęto łącznie 2294 pasieki, w których stacjonowało ponad 66 647 rodzin. Oznacza to, że próbki zostały pobrane z około 33 tys. rodzin pszczelich. Uzyskane wyniki świadczą o szerokim rozprzestrzenieniu spor P. larvae, ponieważ ich obecność wykryto w 45% przebadanych pasiek, z czego 28% stanowiły pasieki, w których liczba zarodników w gramie badanej próbki była stosunkowo mała (kategoria I), a 17% to pasieki, w których poziom zakażenia był wysoki (kategoria II). Obecność przetrwalników zgnilca może w tych pasiekach nie tylko doprowadzić do rozwoju choroby, ale stwarza także zagrożenie dla pasiek blisko położonych, dotychczas wolnych od zakażenia. Szczególnie niebezpieczne są pasieki, w których stwierdzono wysokie ryzyko rozwoju zgnilca amerykańskiego.

W odniesieniu do położenia geograficznego oraz podziału administracyjnego Polski sytuacja rozprzestrzenienia spor zgnilca jest mocno zróżnicowana. Na terenie objętym badaniami stwierdzono dwa duże obszary szczególnego zagrożenia. Znajdują się one na przeciwległych krańcach kraju – na znacznym obszarze południowej i południowo-wschodniej części oraz na mniejszym obszarze w północnej Polsce. Na południu obszar zagrożenia rozciąga się wzdłuż trzech sąsiadujących województw, przy czym najgorszą sytuację stwierdzono w Małopolsce. Na terenie tego województwa zarówno odsetek pasiek zakażonych ogółem, jak i odsetek pasiek o wysokim poziomie zakażenia jest najwyższy wśród 9 przebadanych dotychczas regionów administracyjnych Polski. W tym regionie bakterie P. larvae wykryto w próbkach pochodzących z 283 (71,3%) spośród 397 przebadanych pasiek, a w połowie z nich ryzyko pojawienia się objawów klinicznych zgnilca jest wysokie (II kategoria). Z punku widzenia epizootycznego istotny jest tutaj fakt, że ryzykiem rozwoju choroby objęty jest niemal cały obszar województwa, ponieważ aż w 13 powiatach (na 16) pasieki zakażone stanowią od 50% do 100%, a na terenie 10 powiatów w co najmniej 1/3 pasiek znajdują się rodziny, w których wykryto wysoki poziom spor bakterii. Na terenie tych 10 powiatów pasieki są szczególnie zagrożone rozwojem choroby. Wśród tych powiatów są: wielicki (31% pasiek zaliczonych do II kategorii), proszowicki (33%), olkuski (36%), gorlicki i oświęcimski (po 41%), tarnowski (42%), limanowski i wadowicki (po 43%). Najgorsza sytuacja jest w powiecie myślenickim i nowosądeckim, gdzie niemal wszystkie badane pasieki były zakażone (około 96%), a wysoką liczbę spor stwierdzono w ponad połowie z nich (odpowiednio 55% i 65%). Średnio w zakażonych próbkach miodu pobranych z pasiek powiatu myślenickiego wykryto około 1500 spor w 1 gramie miodu, a w jednej z pasiek odnotowano rekordową liczbę 14 000 jtk/gram próbki.

Ryc. 1. Procentowy udział pasiek zakażonych sporami Paenibacillus larvaeW pasiekach zlokalizowanych na terenie południowo-wschodniej Polski, a administracyjnie należących do województwa podkarpackiego, zarodniki wykryto ogółem w 48% pasiek, przy czym wysoki odsetek pasiek zakażonych (powyżej 50%) stwierdzano także na znacznym obszarze, bo w około połowie powiatów należących do tego województwa. Wśród wszystkich pasiek objętych badaniami pasieki zaliczane do grupy szczególnego ryzyka rozwoju choroby (II kategoria) stanowiły blisko 20%. Jednak w przeciwieństwie do województwa małopolskiego większość z nich zlokalizowana była na terenie tylko 2 powiatów: sanockiego i przemyskiego. W pasiekach leżących na terenie woj. lubelskiego odsetek pasiek zakażonych wyniósł ogółem 44%, a pasiek zakażonych II kategorii – 18,5%. Uzyskane wskaźniki podobne są do otrzymanych w województwie podkarpackim. O ich wysokości zadecydowała niekorzystna sytuacja epizootyczna stwierdzona jedynie na terenie 7 z 20 powiatów. Z epizootycznego punktu widzenia istotny jest fakt, że część tych powiatów graniczy terytorialnie z powiatami województwa podkarpackiego, gdzie udział pasiek zakażonych był także wysoki. Obszary szczególnie zagrożone na Lubelszczyźnie pod względem najwyższego odsetka pasiek z wysokim poziomem zakażenia rodzin pszczelich znajdują się w powiecie Biłgoraj, Opole Lubelskie, Ryki i Włodawa.

Drugi rejon Polski z dużym zagrożeniem rozwojem zgnilca amerykańskiego zarówno ze względu na wysoki odsetek zakażonych pasiek ogółem, odsetek zakażonych pasiek zaliczonych do II kategorii ryzyka, jak i rozmieszczenie ich na rozległym obszarze znajduje się w woj. warmińsko-mazurskim. Na tym terenie zarodniki

P. larvae wykryto w blisko 60% pasiek. Podobnie jak w województwie małopolskim obszar ze zgnilcem jest tu szeroki. Wysoki odsetek zakażonych pasiek (od 50% do 77%) stwierdzono w 13 powiatach (spośród wszystkich 18). W porównaniu do województwa małopolskiego na terenie województwa warmińsko-mazurskiego do kategorii II zaliczonych jest o 14% pasiek mniej. Po województwie małopolskim jest to najwyższy, stwierdzony do tej pory odsetek pasiek tej kategorii.

Na Warmii i Mazurach lokalizacja pasiek o szczególnie wysokim ryzyku rozwoju choroby ogranicza się jednak do mniejszej liczby powiatów w porównaniu do woj. małopolskiego, a największe zagrożenie jest na terenie powiatów: iławskiego, ostródzkiego, braniewskiego, gołdapskiego, lidzbarskiego i olsztyńskiego (od około 30 do ponad 50% pasiek zaliczonych do II kategorii).

Na terenie województwa małopolskiego, podkarpackiego i lubelskiego liczba zarejestrowanych pasiek jest największa w Polsce i wynosi od 4800 do 5600. Analizując uzyskane wyniki dotyczące wysokiego odsetka pasiek zakażonych, a szczególnie pasiek zakażonych zaliczonych do II kategorii (odpowiednio 35%, 20% i 19%), można przypuszczać, że ryzyko rozprzestrzeniania się zgnilca amerykańskiego na tych terenach jest znacznie wyższe, niż w pozostałych województwach. Na terenie województwa małopolskiego, podkarpackiego i lubelskiego czynnikiem sprzyjającym rozprzestrzenianiu się zakażenia za pośrednictwem pszczół błądzących i rabujących, może być także największe w Polsce napszczelenie tego obszaru. Liczba rodzin przypadająca na 1 km2 w województwie małopolskim wynosi 7,2, w województwie podkarpackim – 6,7, a w lubelskim – 6,4. W województwie warmińsko-mazurskim liczba zarejestrowanych rodzin pszczelich i napszczelenie należy również do najwyższych w kraju. Jednak ze względu na odmienną strukturę pasiek (jest ich o połowę mniej, ale są większe, ponieważ przeciętna pasieka liczy około 44 rodziny) liczba zakażonych pasiek na tym obszarze będzie niższa w porównaniu do trzech wymienionych województw (pomimo wysokiego odsetka zakażonych pasiek).

Na terenie województwa podlaskiego, mazowieckiego i świętokrzyskiego sytuacja epizootyczna zgnilca amerykańskiego okazała się bardzo zbliżona. Obecność zarodników P. larvae wykryto w około 1/3 pasiek zlokalizowanych na terenie każdego z nich, przy czym większość ze względu na niski poziom zakażenia zaliczono do kategorii I. Wśród wszystkich pasiek objętych badaniami stanowiły one od 22 do 28%, natomiast pasieki kategorii II stanowiły 7-15%. Na obszarze tych trzech województw ogniska szczególnego ryzyka rozwoju zgnilca ze względu na wysoki odsetek pasiek II kategorii, wykryto w powiecie węgrowskim, przasnyskim i monieckim.

W dotychczasowych badaniach najmniejsze rozprzestrzenienie bakterii zgnilca amerykańskiego, czyli najmniejsze ryzyko rozwoju choroby, stwierdzono na terenie województwa opolskiego (30% pasiek) i śląskiego (26% pasiek), z czego pasieki zaliczone do II kategorii nie przekraczały 10%.

Ryc. 2. Procentowy udział pasiek o wysokim ryzyku rozwoju zgnilca amerykańskiego (kategoria II)Do 2009 roku sytuacja epizootyczna zgnilca amerykańskiego w Polsce nie była oceniana na tak szeroką skalę. Opublikowane dotychczas dane odnoszące się do obecności P. larvae w krajowych pasiekach są wyrywkowe i prezentują wyniki badań przeprowadzonych na stosunkowo małej liczbie próbek lub niewielkim obszarze. W badaniach wstępnych, wykonanych w latach 2005 i 2007 przez Pohorecką i Bobera, wśród 142 próbek miodu pobranych z pasiek oraz 100 pobranych z miodu już odwirowanego i przeznaczonego do handlu z woj. śląskiego próbki zakażone stanowiły ogółem 23% czyli o 13% mniej niż obecnie. Stwierdzony w roku 2005 odsetek zakażonych pasiek na terenie województwa śląskiego wynosił 23%, co stanowi wynik zbliżony do uzyskanego w roku 2011 (26% zakażonych pasiek).

Sytuacja epizootyczna pasiek z terenu województwa małopolskiego określona przez Lipińskiego w 2007 roku różni się istotnie od wykazanej obecnie. Wśród próbek miodu pobranych przez Lipińskiego z 251 pasiek z terenu 9 powiatów odsetek dodatnich wynosił 20,3%. Zakażone pasieki stanowiły taki sam procent, ponieważ z każdej z nich pobierano tylko jedną zbiorczą próbkę miodu. Natomiast na 1006 próbek pobranych przez nas z 397 pasiek z terenu 16 powiatów w 2011 roku obecność zarodników stwierdzono w 64% próbek oraz w 71% pasiek. Istotne różnice pomiędzy wynikami badań przeprowadzonych w odstępie 4 lat mogą być rezultatem zwiększenia progu wykrywalności poprzez uzależnienie liczby pobieranych prób zbiorczych od wielkości pasieki (1 próbka zbiorcza na każde 10 rodzin) i/lub ciągłego szerzenia się zakażenia oraz wzrostu liczby przypadków klinicznych choroby w ciągu tego okresu.

Według danych Głównego Inspektoratu Weterynarii, dotyczących stanu zakaźnych chorób zwierząt, na około 45 tysięcy zarejestrowanych w Polsce pasiek w 2009 roku kliniczne objawy zgnilca amerykańskiego odnotowano w 80 gospodarstwach pasiecznych, w 2010 roku – w 96, a w 2011 roku – w 147. Zatem w ciągu ostatnich 3 lat chorobę stwierdzano rocznie w 0,2-0,3% wszystkich krajowych pasiek. Porównując te dane z wynikami trzyletnich badań przesiewowych (w których wykazano, że średnio 17% pasiek obarczonych jest wysokim ryzykiem rozwoju zgnilca amerykańskiego ze względu na wysoki poziom zakażenia próbek sporami P. larvae) można przypuszczać, że znaczna część przypadków pojawienia się zgnilca, pozostaje nierozpoznana lub niezgłoszona przez właścicieli pasiek.

Wśród 323 ognisk zgnilca, odnotowanych przez Inspekcję Weterynaryjną w latach 2009-2011, najwięcej pochodziło z terenu województw: małopolskiego, podkarpackiego, śląskiego i warmińsko-mazurskiego (chorobę zarejestrowano odpowiednio w 72, 56, 45 i 16 miejscowościach). Na terenie pozostałych województw odnotowano w tym okresie pojedyncze przypadki choroby lub żadnego nie zarejestrowano (województwo łódzkie i lubuskie). Dane te w pewnym stopniu skorelowane są z wynikami badań przesiewowych, ponieważ najwyższy odsetek zakażonych pasiek został stwierdzony w województwach, w których służby weterynaryjne odnotowują największą liczbę klinicznych przypadków zgnilca. Może to być efektem około trzykrotnego wzrostu ryzyka zakażenia w pasiekach sąsiadujących ze sobą. Wyjątek stanowi woj. śląskie, które na podstawie badań monitoringowych można uznać za najmniej zagrożone rozwojem zgnilca amerykańskiego.

Porównanie sytuacji epizootycznej zgnilca amerykańskiego w różnych regionach Europy czy świata jest trudne, przede wszystkim ze względu na brak ujednoliconych standardów badawczych, w tym pobierania próbek. Badania przeprowadzano na różnej liczbie próbek miodu pobieranych bezpośrednio z rodzin pszczelich, ale także z miodu po jego odwirowaniu (z opakowań zbiorczych o różnej pojemności lub z miodu konfekcjonowanego znajdującego się w sprzedaży). Ze względu na zastosowane metody oraz zasięg terytorialny najbardziej zbliżone do polskich badań są badania niemieckie.

Na terenie Niemiec przy około 100 tysiącach pasiek rozwój choroby stwierdza się w 100-400 pasiekach rocznie, czyli podobnie jak w Polsce – w 0,1-0,4% pasiek. Natomiast wyniki niemieckich badań monitoringowych różnią się istotnie. Na około 5 000 próbek zapasu pokarmu pobranych z rodzin w latach 1993-1996 i 2003 obecność zarodników zgnilca stwierdzono ogółem w 7%, z czego 5% stanowiły próbki z niskim poziomem zakażenia. W próbkach pobieranych z pasiek stacjonujących na terenach zagrożonych udział dodatnich wynosił 23%. Według von der Ohe na terenie Niemiec zakażone pasieki stanowią około 10%. W naszych badaniach zakażone próbki stanowiły ogółem blisko 36% (24% z niskim poziomem zakażenia, 12% – z wysokim). Na terenie woj. małopolskiego, gdzie odnotowano największą liczbę przypadków klinicznych zgnilca, ich udział wyniósł aż 64%. Różnice pomiędzy odsetkiem zakażonych próbek i pasiek w Polsce oraz na terenie Niemiec (przy podobnej liczbie rejestrowanych urzędowo przypadków rozwoju choroby) mogą przemawiać za słusznością hipotezy, że duża część z nich nie jest zgłaszana. Rozbieżności te mogą także wynikać z faktu, że w niemieckich badaniach pobierano zwykle 1 próbkę zbiorczą z pasieki. Z podobnej przyczyny dużym zaskoczeniem (dla autorów) okazały się wyniki badań przeprowadzonych w belgijskich pasiekach, gdzie rocznie rejestrowanych było tylko około 8 przypadków pojawienia się choroby (na około 10 000 pasiek), natomiast obecność zarodników P. larvae wykryto w 11% próbek miodu.

Dane uzyskane podczas badań przesiewowych należy traktować jako wyznacznik regionów kraju szczególnie zagrożonych, wymagających podejmowania działań kontrolnych i zapobiegawczych. Jednak chociaż obecność spor jest niezbędna do rozwoju choroby, wart podkreślenia jest fakt, że także inne czynniki mogą modyfikować pojawienie się i przebieg procesu chorobowego. Decydować o tym może na przykład zróżnicowana odporność indywidualna larw i kolonijna (np. odporność związana z zachowaniem higienicznym rodzin) czy różnice we właściwościach chorobotwórczych poszczególnych szczepów P. larvae.

Przytoczone dane mogą wzbudzać niepokój, bo świadczą o dosyć powszechnej obecności spor P. larvae w środowisku bytowania rodzin pszczelich. Ważne jest, abyśmy mając świadomość istniejącego zagrożenia, chcieli temu przeciwdziałać. Istotą tych działań powinno być eliminowanie źródła zakażenia w pasiekach, zanim pojawi się choroba. Systematycznie wykonywane zabiegi sanitarne w trakcie i po zakończeniu sezonu pszczelarskiego, wymiana plastrów, uważne przeglądy i reagowanie na pierwsze symptomy choroby są niezbędne. Bądźmy zatem przede wszystkim świadomi tego, jak wiele zależy od nas samych.

e-mail: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

 
 ---
 
© Miesięcznik PSZCZELARSTWO, Pszczelnicze Towarzystwo Naukowe, 2004-2016
Agroturystyka