Polemika

IGOR PAWŁYK

Odpowiedź Panu Zdzisławowi Walickiemu na artykuł Moja gospodarka pasieczna „Pszczelarstwo” 2022/2

Jak widzę obaj jesteśmy inżynierami. I chyba obaj mamy podobną, wynikającą z tego wykształcenia przypadłość: chęć przeliczenia wszystkiego, udokumentowania każdego zjawiska cyframi. Do tej pory, zgadzamy się. Ale idźmy dalej: pisze Pan: „Zakładając, że matka rozpocznie czerwienie 1 marca, i dziennie będzie składała 1 tys. jajeczek, to do 20 kwietnia (po upływie 50 dni) w ulu będzie ok. 50 tys. pszczół. Czego zatem możemy spodziewać się 30 czerwca? W sezonie pszczoła żyje ok. 8 tygodni, czyli po 70 dniach pozostanie pory życiu… Ile? No właśnie… Nie ma wątpliwości, że taka »technologia« prowadzi do nieuchronnej zagłady rodziny”. 

I tu pozwolę sobie kategorycznie się z Panem nie zgodzić się: otóż każde wyliczenie jest o tyle dobre, o ile opiera się na prawdziwych zasadach. A Pan, Szanowny Panie, nie uwzględnił znanego od dawna faktu: pszczoła zwolniona z funkcji karmicielki dożywa 10 miesięcy [Anna Mauritio, 1946]. Po zaizolowaniu matki i przerwaniu czerwienia stopniowo zasklepia się czerw otwarty, po trzech dniach pozostają tylko larwy karmione mieszaniną pierzgi i nektaru; odpada potrzeba karmienia mleczkiem (oprócz karmienia matki). Młode, wygryzające się właśnie pszczoły nie muszą zatem karmić czerwiu i żyją znacznie dłużej niż – jak Pan pisze – 80 dni. Dlatego ta technologia nie prowadzi do „nieuchronnej zagłady rodziny”. 

Mało tego: obserwujemy zjawisko podobne jak przy rójce. Jak Pan myśli – dlaczego jednym z widocznych objawów nastroju rojowego jest przerwanie czerwienia? Otóż nie tylko dlatego, że matkę trzeba odchudzić, aby zdołała dotrzeć do wybranego miejsca osiedlenia się roju, ale także dlatego (może nawet przede wszystkim) po to, żeby wyhodować pokolenie młodych pszczół, które nie musiały karmić. I to właśnie takie pszczoły niewycieńczone karmieniem, z bogatym zapasem ciała tłuszczowego, stanowią rdzeń rójki. Dlatego rójka potrafi na nowym miejscu zbudować gniazdo, wykarmić co najmniej jedno, a najczęściej dwa pokolenia następcze, i na końcu zgromadzić zapasy zimowe. Jako 50-letni praktyk zna Pan przecież potęgę roju! Te właśnie, opisane fakty zainspirowały dr. Chmarę do stworzenia takiej struktury rodziny, która naśladuje rójkę. 

Jeśli weźmie je Pan pod uwagę, przyzna Pan, że pytanie „czy warto tracić 15 tys. owadów i zakłócać stan strukturalny rodziny?” też jest bezzasadne. Czy pszczoły przed rójką nie zakłócają struktury rodziny? Pod koniec rzuca Pan pytanie: „Kiedy zatem warto stosować izolator dr Chmary” – i odpowiada stanowczo: „nigdy!”. A czy widok ramek pełnych czerwiu we wrześniu, październiku, listopadzie, grudniu cieszy Pana czy martwi? Sorry – takie teraz mamy pszczoły i taki klimat. 

I nie przekonują mnie zabiegi zalewania gniazda pokarmem zimowym, ochładzania. Pokarm zgromadzą u góry – dołem muszą zostać wolne komórki do zawiązania zimowego kłębu. I tam, podczas październikowych, listopadowych, grudniowych okresów ocieplenia matka entuzjastycznie podejmuje czerwienie. (Wiem, bo mam w pasiece rodziny kontrolne, w których nie izoluję matek, nie prowadzę „włoszek” czy „buckfastów” – mam „karpatki” i „beskidki”). Pszczoły z późnego czerwienia przeważnie nie dożywają wiosny. Jeśli dożywają, to wykarmiane przez nie pokolenie jest słabe, bo wszystko zależy od pokarmu. Tymczasem pszczoły wykarmiane w zimie są znacznie słabsze od tych, które je karmią (z tego powodu karmicielki rzeczywiście żyją krócej), a przecież były w dobrej kondycji, miały obfite ciało tłuszczowe, bo były karmione zróżnicowanym pyłkiem późnego lata [W. Ostrowska, 1974]. I jeszcze jedna korzyść: 25 dni po zaizolowaniu jesiennym nie mam żadnego czerwiu krytego: ani pszczelego, ani trutowego. Mogę pozbyć się Varroa niemal w stu procentach, jednym zabiegiem. Ostatnio przekonałem się do kwasu szczawiowego aplikowanego metodą sublimacji. Poza tym: przytoczę ulubione powiedzenie mojego przyjaciela Małychina: „zwycięzców się nie sądzi”. Izolacja matek z powodzeniem praktykowana jest w wielu krajach i regionach: w Ukrainie, Białorusi Kubaniu, a także we Włoszech, Ameryce, Kanadzie. I to w pasiekach gdzie jest 200, 500, a nawet 700 rodzin.

W jednej ze swoich książek na temat izolacji matek Małychin opisuje metody jednorazowej, dwukrotnej i trzykrotnej izolacji w sezonie, wskazując na pszczelarzy, którzy izolują matki w jesieni, uwalniają na wiosnę na 45–50 dni, ponownie izolują do końca czerwca, uwalniają znów na 40–50 dni i izolują na zimę. Matki czerwią w sumie 3–4 miesięcy w sezonie. Pszczelarze mają doskonałe wyniki, pszczoły nie chorują, w zimowlę wchodzą naprawdę silne rodziny. Pomijam fakt, że ta technologia często jest łączona z gospodarką dwumateczną, gdzie w jednej rodzinie dwie matki pracują i następnie zimują. 

Jeszcze nie poznaliśmy do końca fizjologii pszczół. To technologii izolacji matek, a właściwie technologii regulacji czerwienia, zawdzięczamy weryfikację niektórych mylnych poglądów, wśród nich także cenionego Taranowa, który twierdził, że w zimie matka musi żywić się sama, bo nie jest karmiona przez pszczoły. Gdyby rzeczywiście tak było, nie przeżyłaby w izolatorze bez dostępu do pokarmu. 

Polecam opracowania dotyczące technologii regulacji czerwienia, choćby: W. Małychina Pszczelarstwo – powrót do natury oraz Izolacja matek w rocznym cyklu, J. i J. Gąbków Stosowanie izolatora Chmary w okresie jesienno-zimowym („Pszczelarstwo”, 2021/10) czy wykład prof. J. Wildego: Skuteczna walka z Varroa w Europie poprzez letnią przerwę w czerwieniu.

Z należnym szacunkiem,
Igor Pawłyk 

 

„Pszczelarstwo” - wiedza i doświadczenie.
Zrób z tego pożytek!

 ZAMÓW PRENUMERATĘ